Nauczanie niemowląt i małych dzieci, czyli krótko o metodzie Glenna Domana.

„Rodzic nigdy nie może zapomnieć, że uczenie się to najbardziej ekscytująca zabawa – to nie jest praca. Uczenie się jest nagrodą; nie karą. Uczenie się to także przyjemność; nie obowiązek. Uczenie się to przywilej; nie wyrzeczenie. Rodzic musi o tym pamiętać zawsze i nie wolno mu zrobić czegokolwiek co zniszczyłoby ten naturalny stosunek do nauki swoich dzieci.”
(tłum. aut.)

Glenn Doman

Dzisiaj napiszę o idei nauczania dzieci metodą Glenna Domana, w której ważne jest przede wszystkim to aby nauka była najlepszą przyjemnością w życiu. Dla dzieci każda aktywność jest odkrywaniem nowych możliwości. Warto więc wykorzystać wczesne lata życia do tego aby zorganizować najlepsze zabawy świata!

Powyższa metoda jest skierowana do bardzo małych pociech – w wieku od 0 do 6 lat. Co więcej, jej autor twierdzi, że taką naukę przez zabawę najlepiej rozpocząć najwcześniej jak to możliwe. Dostosowuje się ją jednocześnie do wieku i charakteru naszego dziecka. W ten sposób możemy nawet niemowlaka nauczyć np. czytać lub liczyć. (W kolejnych artykułach przybliżę Wam jak to wygląda w praktyce.) W efekcie jej stosowania, nawet trzyletnie dziecko jest w stanie płynnie czytać nowe książki. Teraz zapewne niektórzy z Was zastanawiają się nad tym czy wprowadzanie dziecku aż tak rozwijających aktywności jest uzasadnione.
Okazuje się jednak, że warto przemyśleć takie zabawy. Jak twierdzą psychologowie wczesna edukacja wpływa na ilość połączeń nerwowych w mózgu, a więc na jego rozwój. Może mieć ona ogromne znaczenie dla przyszłych możliwości dziecka – kreatywności, pamięci czy też umiejętności uczenia się. Jest to tym bardziej ważne, że dopiątego roku życia mózg jest ukształtowany już w 80 procentach. Oznacza to, że do tego czasu mamy największy wpływ na potencjał naszego dziecka. Warto go wykorzystać w pozytywny sposób.

Odkrywanie ludzkich możliwości

Zdjęcie autorstwa Tatiana Syrikova z Pexels

O tym jakie niesamowite skutki przynosi wczesne nauczanie dowiedzieli się autorzy powyższej metody pracując z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie. Zaskoczeni efektami swojej pracy postanowili rozpropagować zabawy wśród zdrowych dzieci.

Do Instytutu Osiągania Ludzkich Możliwości w Pensylwanii prowadzonego przez fizjoterapeutę Glenna Domana przyjeżdżały dzieci z bardzo poważnymi upośledzeniami intelektualnymi. Osoby, które według lekarzy skazane były na paraliż, przebywanie przez całe życie w specjalnych ośrodkach… Spodziewano się, że nie będą w stanie się porozumiewać i normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Były to m.in. przypadki osób z wyciętą jedną półkulą mózgu. 

Po wnikliwych obserwacjach dzieci zdrowych i tego co wspierało ich rozwój stopniowo opracowywano eksperymentalne metody rehabilitacji. Efekty były zdumiewające. Osoby te niejednokrotnie udało się doprowadzić do poziomu intelektualnego przeciętnego człowieka, czasami nawet wyższego. Jeśli więc znacie jakieś dziecko z tego typu problemami, koniecznie przeczytajcie książkę pt. „What To Do About Your Brain-Injured Child” napisaną przez Glenna Domana. 

Po osiągnięciu tak wyjątkowych efektów w rehabilitacji dzieci upośledzonych umysłowo zadano sobie kolejne pytanie: czy czegoś nie zaniedbujemy wychowując zdrowe dzieci? 

Inne spojrzenie na rozwój

Zdjęcie autorstwa Tatiana Syrikova z Pexels

Glenn Doman przedstawił inne spojrzenie za zachowania i możliwości małych dzieci niż te, które są najbardziej popularne. Twierdził, że jako dorośli nie doceniamy możliwości naszych dzieci i ich chęci zdobywania wiedzy. Często także źle interpretujemy ich zachowania. Oto przykłady:

  • jeśli maluch coś psuje to często oznacza, że chce wnikliwie poznać przedmiot. Na wczesnym etapie życia często nie robi tego ze złośliwości,
  • krótkie skupienie nad czymś zwykle nie oznacza problemu z koncentracją. Dziecko aż tak szybko zdobywa nową wiedzę, że nie potrzebuje długo się czymś zajmować,
  • do czwartego roku życia dziecko ma największy głód wiedzy. Można je wtedy nauczyć niemal wszystkiego, 
  • prawidłowy rozwój ruchowy jest niezwykle ważny dla mózgu. Warto zadbać o to aby każdy etap przebiegał odpowiednio,
  • to, że dziecko nie mówi nie oznacza, iż nie jest w stanie się uczyć czytać,
  • dziecko może być w stanie się nauczyć czytać nawet w sytuacji gdy będziemy mu regularnie pokazywać napisy na billboardach,
  • wczesne czytanie to dla dziecka źródło radości i satysfakcji. Czym mniejsze jest dziecko tym chętniej i szybciej się uczy. Umiejętnie prowadzona nauka to świetna zabawa, 
  • wczesne czytanie wspiera rozwój mowy. Napisany wyraz zawsze wygląda w taki sam sposób. Brzmieć może jednak za każdym razem inaczej, 
  • nie wolno dziecka sprawdzać! Sprawdzanie je nudzi, niczego nie uczy, drażni i utrwala przekonanie, że rodzić w nie wierzy w umiejętności dziecka. 

Wewnętrzny lektor

Wczesna nauka czytania metodą globalną najprawdopodobniej ustrzeże nasze dziecko przed wystąpieniem u niego wewnętrznego lektora. Pomoże mu to czytać nawet kilka razy szybciej niż robi to przeciętny człowiek. 

Jest to zjawisko, które występuje u większości z nas i polega na powtarzaniu w głowie lub w skrajnym przypadku także na głos przeczytanego tekstu. To bardzo spowalnia czytanie, wpływa na pogorszenie stopnia zrozumienia i zapamiętania tekstu. Pozbycie się go wymaga włożenia w to sporego wysiłku. (Będę o tym pisała w artykule poświęconym szybkiemu czytaniu.) 

Jak się bawić?

Zdjęcie autorstwa Katie E z Pexels

Teraz czas przybliżyć w skrócie na czym polegają zabawy. Więcej będę jeszcze na pewno pisała w innych artykułach. Jeśli planujecie wcielić, którąś z nich w życie to polecam przeczytać pozycje z bibliografii a szczególnie tę napisaną przez autorów z Polski.

  • Czytanie
    • Czytać można nauczyć nawet niemowlaka. Należy w tym celu przygotowywać odpowiednie materiały. Są to np. tabliczki z bardzo dużymi literami (o wysokości nawet 8 centymetrów) czy też odpowiednie książeczki. Prezentuje się je dziecku regularnie. Dziecko uczy się na zasadzie rozpoznawania obrazów. Są to tylko przykłady, na których się uczy. Później będzie w stanie przeczytać cokolwiek nowego. Duża ilość słów i przykładów ich odmiany jest w języku polskim konieczna ze względu na jego fleksyjność. 
  • Matematyka intuicyjna
    • Aby wprowadzić maluchowi matematykę wystarczy pokazywać mu działania na kropkach. Za ich pomocą dodajemy, dzielimy, potęgujemy itd… Na samym końcu dopiero wprowadzamy liczby. 
  • Wiedza
    • Aby przekazać jakąkolwiek wiedzę można regularnie prezentować kartki z podpisami. 
    • Na wczesnym etapie życia najważniejsze jest jednak pokazywanie różnorodności świata tak aby wzbudzić ciekawość dziecka.

Co jest najważniejsze? 

Kiedy już zagłębimy się w techniki nauczania bardzo łatwo jest stracić z pola widzenia to co najważniejsze. Jest to radość, doświadczana zarówno przez dziecko jak i rodzica. To ona jest w stanie dodatkowo rodzić niezwykłą bliskość pomiędzy rodzicem a dzieckiem i wpływa na zapamiętywanie. Odpowiednie nastawienie jest tutaj kluczem do sukcesu. 

Powodzenia!

PS Zdjęcie w nagłówku autorstwa Tatiana Syrikova z Pexels

*powyższy wpis ma jedynie charakter informacyjny. Przed zastosowaniem tej metody warto skonsultować się ze specjalistą np. psychologiem (autorzy polskiej książki pracują w Poznaniu tutaj link).

Bibliografia 
– Doman G., Doman J., How To Teach Your Baby To Read, SquareOne Publishers, Nowy Jork 2006
– Minge N., Minge K., Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?, Edgard 2011

Najstarsze pałace w Europie

Cytadela otoczona była murem o szerokości około 6 metrów. Został on wybudowany jeszcze przed 1400 r. p.n.e. Kamienie, z których został wybudowany już starożytnym grekom wydawały się niemożliwe do udźwignięcia. To dlatego nazwali ten mur cyklopowym – od mitycznych olbrzymów z jednym okiem – cyklopów. Zaraz za Lwią Bramą z prawej strony znajduje się kolisty cmentarz z grobami szybowymi. Do pałacu prowadziła rampa dla rydwanów oraz wybudowana później klatka schodowa dla pieszych. W pałacu wybudowane były: wartownia lub pokój dzienny, wielki dziedziniec oraz przedsionek prowadzące do megaronu, w którym znajdowały się tam cztery kolumny, które podtrzymywały strop oraz centralne palenisko. 

Pamiętajcie może mit grecki o Minotaurze uwięzionym w labiryncie pod pałacem w Knossos? Minotaur był synem mitycznego króla Minosa, który przybrał postać człowieka z głową byka. W trosce o bezpieczeństwo poddanych król Minos wybudował dla niego labirynt, w którym go uwięził. Po zabiciu Minotaura labirynt ten stał się pałacem. 

Całkiem niedawno, bo w XIX wieku okazało się, że taki pałac rzeczywiście istniał i co więcej, układ jego pomieszczeń przypominał labirynt. Okazuje się więc, że nawet w mitologii znajdzie się czasem ziarnko prawdy, które może zainspirować do nowego odkrycia. Dzisiaj opowiem Wam o jednych z najstarszych zabytków europejskiej architektury: pałacach w Knossos oraz Mykenach. 

Czas i cywilizacje

Cywilizacje, o których będę opowiadała czyli minojska i mykeńska tworzyły się podczas epoki brązu. Brzmi bardzo dawno, prawda? Ten czas był tak odległy dla Starożytnych Rzymian, jak Starożytni Rzymianie dla nas. Pałace na Krecie oraz w Mykenach  powstały podczas średniej epoki brązu czyli po 2000 r. p.n.e.  Nie przeszkadzało to jednak w tym aby budynki, które tworzyli posiadały całkiem złożony układ funkcjonalny oraz techniczne udogodnienia.
   

Rys. 1 Oś czasu, odległości pomiędzy: epoką brązu, Cesarstwem Rzymskim a czasami współczesnymi. (opracowanie autorskie)

Cywilizacja kreteńska: pałac Minosa w Knossos

Cywilizacja kreteńska, która bywa zwana także minojską od mitycznego króla Minosa z Knossos rozwijała się na wyspie od okresu neolitycznego (od ok. 5000 r. p.n.e) do ok. 1450 r. p.n.e. Właśnie ta specyficzna lokalizacja – na wyspie – wpłynęła na ostateczny kształt pałacu w Knossos. Podobnie też kontakty handlowe, prowadzone po 2000 r. p.n.e. z cywilizacjami z Egiptu i Bliskiego Wschodu inspirowały Kreteńczyków do rozwijania architektury i wzbogacania jej o detale inspirowane tamtymi kulturami np.: freski we wnętrzach, kolumny, filary. 

Rys. 2 Mapa: kultura kreteńska i mykeńska (opracowanie autorskie)

Pałace budowano tam jako duże, nieregularne i niesymetryczne zespoły pomieszczeń, które były zgrupowane wokół dziedzińca. Znajdowały się tam tarasy, portyki. Konkretnym przykładem takiego budynku jest pałac Minosa w Knossos. Ten kompleks pomieszczeń przypominający labirynt, którego budowę wg. mitologii nadzorował Dedal, był rozłożony na czterech poziomach. Zajmuje on powierzchnię ponad 1,5 hektara i posiada naprawdę imponująca klatkę schodową. Sale kreteńskich pałaców, do których wchodziło się przez krużganki były  umeblowane i niekiedy pokryte freskami. Kolumny przy krużgankach także posiadały bardzo barwne malowidła. W budynkach tych były instalowane łazienki i toalety. Zapewniony był więc odpowiedni system kanalizacyjny. Niektóre pokoje posiadały kosze na węgiel drzewny przeznaczony do gotowania i ogrzewania w zimie. Dużą część pałacu Minosa w Knossos w części parterowej zajmowały magazyny żywności co może świadczyć o tym, że był to główny punkt dystrybucji żywności dla wyspy. Pałace nie były obwarowane. Być może sama lokalizacja na wyspie otoczonej wodami była wystarczającą ochroną. 

Rys. 3 Plan pałacu Minosa w Knossos (opracowanie autorskie na podstawie rzutów z pozycji bibliograficznych)

Cywilizacja mykeńska: Mykeny

W tym samym czasie gdy na Krecie rozwijała się kultura kreteńska, na lądzie greckim trwała kultura mykeńska nazywana także poźnohelladzką. Jednym z jej głównych ośrodków były Mykeny. Ich nazwę można znaleźć już w eposach homeryckich, gdzie była przedstawiana jako siedziba króla Agamemnona. Pałace w Mykenach czy też w Tyrynsie posiadają obwarowania czym wyraźnie kontrastują z budowlami kreteńskimi.

Najstarsze zachowane pozostałości Myken pochodzą z około 1300 r. p.n.e. Są to części zarówno miasta jak i cytadeli. Wejście do Myken prowadzi przez Lwią Bramę o szerokości przejścia 3 m. Jest ona zbudowana z ogromnych kamieni i zwieńczona trójkątną rzeźbą przedstawiającą parę lwów zwróconych w swoją stronę i flankujących kolumnę znajdującą się na środku tej kompozycji. 

Rys. 4 Lwia Brama w Mykenach (grafika autorska)

Cytadela otoczona była murem o szerokości około 6 metrów. Został on wybudowany jeszcze przed 1400 r. p.n.e. Kamienie, z których został wybudowany już starożytnym grekom wydawały się niemożliwe do udźwignięcia. To dlatego nazwali ten mur cyklopowym – od mitycznych olbrzymów z jednym okiem – cyklopów. Zaraz za Lwią Bramą z prawej strony znajduje się kolisty cmentarz z grobami szybowymi. Do pałacu prowadziła rampa dla rydwanów oraz wybudowana później klatka schodowa dla pieszych. W pałacu wybudowane były: wartownia lub pokój dzienny, wielki dziedziniec oraz przedsionek prowadzące do megaronu, w którym znajdowały się tam cztery kolumny, które podtrzymywały strop oraz centralne palenisko. 

Rys. 5 Widok na Mykeny [źródło: https://commons.wikimedia.org%5D

Pałace w Mykenach i w Knossos są niezwykłymi przykładami złożoności i zaawansowania architektury z epoki brązu. Gdyby przetrwały do dzisiaj dużo lepiej ilustrowałyby możliwości ludzi sprzed około 3500 lat. Przedsięwzięcia, które podejmowali, byłyby także dzisiaj – mimo zaawansowanej technologii – dość wymagające dla budujących. Też Wam się wydaje, że czasem nie doceniamy naszych przodków?

Bibliografia

  1. Koch W., Style w architekturze. Arcydzieła budownictwa europejskiego od antyku po czasy współczesne, Wydawnictwo Weltbild, Warszawa 2011.
  2. Watkin D., Historia architektury zachodniej, Wydawnictwo Arkady, Warszawa 2001, 2006.
  3. Parandowski J., Mitologia, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1987.
  4. https://pl.wikipedia.org/wiki/Starożytny_Rzym [data dostępu: 1.05.2020r.]
  5. https://pl.wikipedia.org/wiki/Epoka_brązu [data dostępu: 1.05.2020r.]

Ilustracje: 

  • Rys. 1 Oś czasu, odległości pomiędzy: epoką brązu, Cesarstwem Rzymskim a czasami współczesnymi. (opracowanie autorskie)
  • Rys. 2 Mapa: kultura kreteńska i mykeńska (opracowanie autorskie) 
  • Rys. 3 Plan pałacu Minosa w Knossos (opracowanie autorskie na podstawie rzutów z pozycji bibliograficznych)
  • Rys. 4 Lwia Brama w Mykenach (grafika autorska)
  • Rys. 5 Widok na Mykeny (źródło: https://commons.wikimedia.org)

Chleb babci Jadzi

Dzisiaj przepis na zdrowy chleb. Będzie pełen ziaren i płatków. Może okazać się dla Was dobrym źródłem błonnika. Smacznego! Składniki 0,5 kg mąki pszennej (najlepiej typ 450) 0,5 szklanki otrębów pszennych albo płatków owsianych lub innych 0,25 kostki świeżych drożdży i 0,25 szklanki wody 400 ml wody 2 łyżeczki nasion (np. siemię lniane, słonecznik) 1 łyżeczka cukru  2 łyżeczki soli (opcjonalnie) odrobina tłuszczu i bułki tartej do wysmarowania blaszki Wykonanie Drożdże wymieszać z cukrem i ¼ szklanki wody. Wymieszać wszystkie pozostałe składniki.  Dodać drożdże i wymieszać całość. Następnie przykryć i odstawić na około 30 minut do wyrośnięcia. Wysmarować blaszkę tłuszczem i obsypać bułką tartą. Wyrośniętą masę przełożyć do blaszki, przykryć ściereczką i odstawić na 20 minut. Po tym czasie zwilżyć nóż i zrobić na chlebie nacięcia na ukos. Wstawić do nagrzanego piekarnika na 200 stopni i piec przez godzinę. Udanego pieczenia!

Dzisiaj przepis na zdrowy chleb. Będzie pełen ziaren i płatków. Może okazać się dla Was dobrym źródłem błonnika.

Smacznego!

Składniki

  • 0,5 kg mąki pszennej (najlepiej typ 450)
  • 0,5 szklanki otrębów pszennych albo płatków owsianych lub innych
  • 0,25 kostki świeżych drożdży i 0,25 szklanki wody
  • 400 ml wody
  • 2 łyżeczki nasion (np. siemię lniane, słonecznik)
  • 1 łyżeczka cukru 
  • 2 łyżeczki soli (opcjonalnie)
  • odrobina tłuszczu i bułki tartej do wysmarowania blaszki

Wykonanie

  • Drożdże wymieszać z cukrem i ¼ szklanki wody.
  • Wymieszać wszystkie pozostałe składniki. 
  • Dodać drożdże i wymieszać całość. Następnie przykryć i odstawić na około 30 minut do wyrośnięcia.
  • Wysmarować blaszkę tłuszczem i obsypać bułką tartą. Wyrośniętą masę przełożyć do blaszki, przykryć ściereczką i odstawić na 20 minut.
  • Po tym czasie zwilżyć nóż i zrobić na chlebie nacięcia na ukos.
  • Wstawić do nagrzanego piekarnika na 200 stopni i piec przez godzinę.

Udanego pieczenia!

O homorymach, rymopotworach i innych ekstrawaganckich wytworach.

W tym artykule przeczytacie o pewnych językowych żartach, fantasmagoriach oraz wersyfikacjach, które wyszukał Julian Tuwim i spisał w książce pt. „Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie”. Zainspirowana tą unikatową książką, która niedawno znalazła się w moich rękach postanowiłam spróbować przekazać Wam (chociażby po trochu) jak wyjątkowe jest bogactwo naszego polskiego języka oraz pokazać w jaki sposób można się nim bawić. 

Nie jestem językoznawcą, zatem jeśli mielibyście jakieś refleksje co do treści artykułu to śmiało piszcie w komentarzach. Jednocześnie mam pewność, że to nie ostatni artykuł na tematy związane z językiem. A więc zaczynamy! 

„Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie” Juliana Tuwima 

Julian Tuwim oprócz tego, że sam tworzył wyjątkowe dzieła – był koneserem literatury. Zapewne zarówno dla przyjemności, jak i wszechstronnego oczytania zbierał przykłady utworów nadzwyczaj dobrych ale także okazy grafomanii. W książce, oprócz fragmentów tekstów, znajdujemy również komentarze Juliana Tuwima. 

Autor w następujący sposób pisał o swojej książce:

„Felietony te (mądrym dla zabawy, głupim na pociechę, że bywali jeszcze głupsi, a wszystkim dla nauki, że to tylko igraszki, nie twórczość poetycka) można potraktować jako przyczynki do dziejów „niepróżnujacego próżnowania” i… cierpliwości ludzkiej.”

Julian Tuwim

Niech zatem wspomniane felietony posłużą nam do poszerzania horyzontów myślowych jednocześnie bawiąc nas swoją treścią.

O tym jak pegaz przetrwał…

Zdjęcie autorstwa Ketut Subiyanto z Pexels

Zanim przyjrzymy się bliżej treści samej książki, która jest napisana z właściwą jej autorowi swadą, wspomnę o sprawie dość smutnej. Otóż okazuje się, że twórczość Juliana Tuwima została częściowo zniszczona a „Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie” cudem przetrwał czasy wojny. Autor zmuszony do uciekania przed nazistami zakopał swoje dzieła w skórzanej walizce, w której znajdowały się m.in. wiersze, a gdy do niej powrócił zastał zbutwiałą masę papieru. Jako jeden z nielicznych utworów przetrwał powyższy zbiór esejów, z czego bardzo się cieszę!

Do rzeczy, czyli trochę od rzeczy o rymach

Nasze rozważania rozpoczniemy od rymów. Wiele osób uważa, że rym to obowiązkowy element składowy każdego dobrego wiersza. Ale czy tak jest na pewno? 

Rym czasami jest tym co sprawia, że dany utwór czyta się po dużo przyjemniej. Z drugiej strony, przy niektórej twórczości niejednokrotnie nie mogę oprzeć się zgadywaniu jakie kolejne słowo będzie się rymowało? To psuje mi całą przyjemność z czytania i odwraca uwagę od treści.

Wiadomo, że ocenianie sztuki bywa sprawą względną – niezależnie od tego czy jest to malarstwo, literatura czy np. rzeźba. Posłużę się więc słowami Juliana Tuwima, który jest dla wielu z nas autorytetem w tej dziedzinie. 

„Dobry rym nie ma nic wspólnego z dobrą poezją. Przeciwnie, zbyt wymyślne rymy budzą często uzasadnione a łatwe do natychmiastowego sprawdzenia podejrzenie, że są one błyskotliwymi ozdobnikami małowartych wierszy.”

Julian Tuwim

Jeśli przyjrzymy się twórczości poetów; tych najlepszych z najlepszych; zauważymy, że rym nie zawsze występuje. Jeśli jednak jest – to nie wnosi on za dużo do samej treści utworu a bardziej wpływa na jego formę i lekkość czytania. 

W książce Juliana Tuwima znaleźć można przykłady różnych rymów oraz sposobów rozmieszczania ich w utworze. Z uwagi na to, że chciałabym przekazać Wam bardziej ciekawostki niż teorię to pozwoliłam sobie wybrać te, które wywarły na mnie największe wrażenie. Oto przykłady rymów:

  • homonimy (słowa jednakowo brzmiące), które autor nazwał homorymami

„Musim wyznać bez zasłony
Że nasz żywot jest za słony,
(…)”

Antoni Lange
  • rymy środkowe, tzw. wewnętrzne 

„Onych trąby, was głąby siekąc obudzaią, 
Onym rury, Wam kury znak świtania daią, (…)”

Wawrzyniec Chlebowski w XVIIw.
  • pantorymy, gdzie rymują się całe zdania. Zwykle są pozbawione sensu. 

„Okręty! Majtek! Sam Andersen! 
O, kręty ma, jak Skamander, sen !” 

Wanda N.

  • rymy przerzucane

„Ma fryzurę à la Greta,
Ciało zaś jak galareta. 

Stała przy swym parawanie 
I wołała: wara, panie!
(…)” 

autor nieznany

  • rym ucięty 

„Gdy się człowiek robi starszy,
Wszystko w nim po trochu parszy-
wieje, 

Ceni sobie spokój miły, 
I czeka, aż całkiem wyły-
sieje.” 

Tadeusz Boy-Żeleński

Zabawy rymem

Zdjęcie autorstwa PIXABAY z Pexels

Julian Tuwim w swojej książce podał przykład na tradycyjne pisanie sonetów. Polegała ona na listownym wymienianiu się utworami di prosta et di riposta. Możliwe, że udałoby się taką stara zabawę w przenieść na bardziej współczesny grunt.

Jeśli szukalibyście zabawy towarzyskiej to zamiast np. popularnej gry w Scrabble posłużyć się możecie rymami. Możecie się podzielić na dwie drużyny, gdzie jedna układa sonet di prosta a druga odpowiada sonetem di riposta. Zabawa ta polega na tym aby przy odpowiadaniu na sonet użyć takich samych rymów w takiej samej kolejności. Na pewno może się to okazać rozwijającym pomysłem na spędzenie wspólnie czasu. W grupie z pewnością pomysłów Wam nie zabraknie! 

Kolejną propozycją jest układanie wiersza do z góry ustalonych rymów. Julian Tuwim podaje następujący przykład, który znalazł kiedyś  w tygodniku „Cyrulik Warszawski”. Poniżej wiersz laureata konkursu na wiersz z rymującymi się słowami: wiosna, kobierce, radosna oraz serce.

„Jeżeli piękna, to bezwzględnie wiosna, 
Jeśli zielone, to trawy kobierce, 
Jeżeli twórczość, to zawsze radosna, 
Jeśli zajęte, to W.C. lub serce. „

Autor nieznany

Fonetyka 

Warto przyjrzeć się jeszcze temu czy rymy powinny zachowywać dokładność pod względem literowym? Okazuje się, że niekoniecznie i dlatego właśnie warto mieć odpowiednio wyczulony słuch przy czytaniu poezji. Ponadto rozkład dźwięków w wierszu także bardzo mocno wpływa na jego odbiór.

„Rym jest zjawiskiem wyłącznie słuchowym” 
„Nie litery lecz dźwięki tworzą rymy.” 

Julian Tuwim

„(…) nie sama wartość dźwiękowa rymów, ale i pewna strategia w operowaniu nimi, tj. rozkład spółbrzmień, stanowić może o fonetycznym obrazie wiersza.” 

Julian Tuwim

Cykl językowych ciekawostek na moim blogu rozpoczęłam od rymów. Jak widać potrafią one bawić oraz współtworzyć poezję o różnym charakterze.
Ten wpis powstał m.in. po to aby pokazać Wam i sobie, że językiem można się bawić. Nie jest on sztywną sformalizowaną strukturą ale żywym organizmem, który ewoluuje. Umiejętne operowanie nim daje ogromne możliwości dla wyjątkowej ekspresji. Wyrażanie siebie poprzez słowa na pewno potrafi nieraz ułatwić życie.


PS Zdjęcie w nagłówku jest autorstwa Steve Johnson z Pexels

Jajeczne muffiny

Pytanie, które sobie stawiałam od początku rozszerzania diety mojego malucha to: jak podać mu jajko. Ale tak żeby je zjadł i nie rozpadło mu się w rękach. Znalazłam sposób. Oto on! To przepis idealny na śniadanie dla całej rodziny. Życzę smacznego! Składniki (na 6 muffinek) 5 jaj kawałek papryki ćwiartka cebuli pieprz, papryka słodka Wykonanie Drobno pokrój warzywa. Rozbij w misce jajka, rozbełtaj,dopraw i wrzuć warzywa. Zamieszaj. Przelej do foremek do muffinek lub kokilek. Piecz w piekarniku z termoobiegiem nastawionym na 180 stopni minimum 15 minut. Po tym czasie sprawdź czy jajka są ściągnięte.

Pytanie, które sobie stawiałam od początku rozszerzania diety mojego malucha to: jak podać mu jajko. Ale tak żeby je zjadł i nie rozpadło mu się w rękach. Znalazłam sposób. Oto on! 
To przepis idealny na śniadanie dla całej rodziny.
Życzę smacznego!

Składniki (na 6 muffinek)

  • 5 jaj
  • kawałek papryki 
  • ćwiartka cebuli
  • pieprz, papryka słodka

Wykonanie

  • Drobno pokrój warzywa. 
  • Rozbij w misce jajka, rozbełtaj,dopraw i wrzuć warzywa. Zamieszaj. 
  • Przelej do foremek do muffinek lub kokilek.
  • Piecz w piekarniku z termoobiegiem nastawionym na 180 stopni minimum 15 minut. Po tym czasie sprawdź czy jajka są ściągnięte. 

Fałsz konserwatorski – odbudowa Warszawy

Jak odbudować coś z niczego? W jaki sposób zrekonstruować budynek gdy nie ma dokładnych danych o tym jak wyglądał w przeszłości? Czy w ogóle powinno się odbudowywać? Może lepiej zbudować coś zupełnie nowego, o nowym wyrazie artystycznym przystającym do współczesności? Między innymi na takie pytania musiały odpowiedzieć sobie osoby odpowiedzialne za odbudowę Warszawy po II wojnie światowej. 

W tym artykule przedstawię Wam w skrócie jak wyglądała odbudowa Warszawy. To obszerny temat więc poruszymy w nim najważniejsze kwestie. Mam nadzieję, że uda się uchwycić zarys tego zagadnienia. Zapraszam! 

Zniszczenia wojenne w Polsce

II wojna światowa była tragiczna dla każdego narodu biorącego w niej udział. Poniesione straty zarówno w ludzkich życiach, jak i finansowe były ogromne. Wiele budynków na ziemiach polskich zostało zrównanych z ziemią, przez co brakowało miejsc do mieszkania, pracy… 

W polskich miastach zniszczeniu uległo ponad 295 tysięcy budynków (z tego połowa na ziemiach dawnych oraz połowa na ziemiach północnych i zachodnich). W sumie było to ponad 526 milionów metrów sześciennych kubatury. Znajdowało się w tym ponad milion mieszkań oraz 6 tysięcy obiektów zabytkowych. W większości miast skala zniszczeń sięgała od 60 do 80 procent. Nie możemy zapomnieć o wsiach, które straciły 35 procent wartości majątku. Ogółem straty materialne majątku narodowego szacowane są na 40 procent. 

Rys. 1 Skala zniszczeń w większości polskich miast (wykres, opracowanie autorskie)

Czy Warszawa powinna pozostać stolicą?

Nie mogąc doczekać się miejsc do życia, próbowano budować na własną rękę. Było to niebezpieczne i zwykle nie pokrywające się z planami zagospodarowania miasta. Z tego powodu potrzebne były szybkie i radykalne decyzje co do odbudów. 

Oprócz pytania w jaki sposób odbudowywać, w przypadku Warszawy, dochodził jeszcze jeden dylemat. Czy powinna pozostać stolicą kraju? Jak się okazuje, nie było to wcale takie oczywiste. Może lepiej to miano przekazać miastu mniej zniszczonemu, a przy okazji mniej kojarzącemu się z sanacją i kapitalizmem a bardziej z ploretariatem? Bolesław Bierut postulował o uczynienie Łodzi stolicą kraju jednak podczas pobytu w Moskwie otrzymał wytyczne, że Warszawa ma nią pozostać. Podjęto zatem zdecydowaną decyzję dotyczącą tego aby Warszawę odbudowywać. Wkrótce stać się ona miała wizytówką nowoczesnego kraju.

Rys. 2 Nowe wyzwania. Warszawa stolicą. (Zdjęcie autorstwa Josh Hild z Pexels)

BOS (Biuro Odbudowy Stolicy) 

14 lutego 1945 roku powstało Biuro Odbudowy Stolicy, którego pierwszymi zadaniami były: inwentaryzacja terenu, powstanie studiów i opracowań wytycznych kierunków odbudowy. Jeszcze w tym samym roku przedstawiono pierwszy projekt koncepcyjny odbudowy Warszawy, w którym wytyczono m.in. główne arterie komunikacyjne będące dzisiaj ważnymi ciągami komunikacyjnymi. Zaproponowano pierwsze projekty Łazienek, Krakowskiego Przedmieścia oraz Nowego Światu. Z projektowaniem Śródmieścia można było poczekać. Najpierw należało wywieźć z niego 25 milionów ton gruzu. 

Spory co do form

Problem dotyczący tego jak odbudować Warszawę wywoływał wiele kontrowersji. Jedni byli zwolennikami odbudowywania miasta w formach historycznych, inni woleli zaprojektować je zupełnie inaczej – zgodnie z nowymi trendami w architekturze. Znaleźli się zapewne też tacy, którzy uważali sam pomysł odbudowy za bezsensowna stratę czasu i pieniędzy. 

Spory te zakończyła Ogólnopolska Konferencja Historyków Sztuki, gdzie stwierdzono: 

„w obliczu zniszczenia dokumentów kultury polskiej w zabytkach architektury, dokonanego świadomie przez okupanta niemieckiego, można i należy stosować możliwie pełną odbudowę zabytków. Dotyczy to nawet obiektów zniszczonych całkowicie, o ile istnienie ich, w formie będącej powtórzeniem formy dawnej, niezbędne jest ze względu na wagę obiektu dla kultury polskiej”

Cyt, za: Piotr Majewski, Ideologia i konserwacja

Jan Zachwatowicz, będący zwolennikiem odbudowywania obiektów historycznych powiedział, że:

„Poczucie odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń domaga się odbudowy tego, co nam zniszczono, odbudowy pełnej, świadomej tragizmu popełnianego fałszu konserwatorskiego”.

Jan Zachwatowicz, Cyt, za: Piotr Majewski, Ideologia i konserwacja

O jaką odpowiedzialność chodzi? Myślę, że mowa tu o odpowiedzialności za poczucie naszej tożsamości z Polską i jej historią. Architektura i urbanistyka są takimi dziedzinami, które na to poczucie bardzo mocno wpływają. Choćby dlatego, że na co dzień korzystamy z przestrzeni publicznych. Patrząc na budynki z wcześniejszych epok czujemy ducha minionych  lat, możemy wspomnieć historię, poczuć się związanymi ze wspólną przeszłością. Czym byłby naród, któremu by to wszystko zabrano? 

Rys. 3 Polska flaga. (Zdjęcie autorstwa Kaboompics .com z Pexels)

Fałsz konserwatorski

Dlaczego mowa o fałszu? Dlatego, że nie wszędzie była przed wojną przeprowadzona dokładna inwentaryzacja budynków. Nie znano każdego detalu we wszystkich istniejących kiedyś budynkach. Ponadto, trzeba było nową zabudowę dostosować do nowych celów. W związku z tym nie dało się dokładnie odbudować stanu sprzed wojny. Ważne więc stało się oddanie pewnej atmosfery, klimatu sprzed lat. Jest to coś, co jest moim zdaniem najważniejsze. Na co dzień – zapewne często mało świadomie – ulegamy atmosferze pewnego miejsca. Jest ona często wywołana przez proporcje budynków, podstawowe podziały czy też układ urbanistyczny całej przestrzeni miejskiej. 

Odbudowa Starego Miasta w Warszawie

Odbudowa Starego Miasta w Warszawie była przedsięwzięciem niezwykle wymagającym, trudnym do udźwignięcia. Niezwykłym wydaje się fakt, że trwała ona tylko cztery lata. Prace rozpoczęto w 1950 roku a zakończono w 1954 roku. 

Projektanci mieli bardzo trudne zadanie. Zabudowa Starego Miasta musiała spełniać wszystkie nowe wymogi techniczne, być dobrze doświetlona a zarazem miała posiadać wszystkie zalety zarówno pod kątem urbanistyczny jak i plastycznym z najlepszych okresów rozwoju kulturalno-artystycznego. Myślano także o tym że w przyszłości będzie się tam rozwijała turystyka. 

Jak projektowano? To zależy:

  • Przy rekonstrukcji kamienic 
    • Starano się w ramach możliwości bazować na istniejącej dokumentacji. Wiele budynków było zinwentaryzowanych przez studentów z Zakładu Architektury Polskiej PW pracujących nad nią przed wojną. 
    • Elewacje tworzono według powyższych planów. 
    • Układy wnętrz budynków i podwórzy z były  modyfikowane aby zapewnić nowy, lepszy standard życia. 
  • Przy planie urbanistycznym
    • Bazowano na planie przedwojennym lecz go ulepszano. 
    • Zachowywano główne linie zabudowy w kształcie średniowiecznym, lecz wyburzano oficyny, które nie były wartościowe pod względem historycznym a powodowałyby tylko gorsze warunki mieszkaniowe w kamienicach (m.in. słabe doświetlenie oraz przewietrzanie). 
  • Budynki monumentalne
    • Przeznaczono do odbudowy, ale przy niektórych z nich postanowiono powrócić do form sprzed XIX wiecznych przebudów. 

Przykładem takiego budynku monumentalne go, przy którym postanowiono wrócić do wcześniejszej formy jest Bazylika Archikatedralna św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście. W XIX wieku otrzymała ona kostium w stylu gotyku angielskiego, jeszcze wcześniej miała nadane elementy barokowe. Przy jej rekonstrukcji nie powrócono do żadnej z tych form. Uznano, że najlepszy będzie powrót do pierwotnej wersji, która nie uległa przekształceniom. Nie znano jej jednak dokładnie. Te elementy, których pierwotny wygląd był oczywisty odbudowano. Inne zaś zaprojektowano bazując jedynie na informacji, że autorami pierwotnej wersji kościoła mogli być projektanci którzy tworzyli kościoły we Wrocławiu. Nową fasadę zaprojektował Jan Zachwatowicz.

Pojęcie zabytku – nie takie jednoznaczne

Czym jest zabytek? I co jest zabytkiem? Czy to samo jest zabytkiem dla nas co dla przyszłego pokolenia? 

Otóż okazuje się, że nie to samo. Przy takich odbudowach można coś stracić. Stracić dlatego, że zawsze patrzymy przez pryzmat swoich czasów. Bardzo trudno żyjąc w teraźniejszości dostrzec wartość współczesnych lub niezbyt dawno wykonanych dzieł artystycznych. Często bywa, że nieoswojeni z formami mamy problem z dostrzeżeniem ich wartości. 

Tak też było i wtedy. XIX wieczne dobudówki uznawano za bezwartościowe. Historyzm, eklektyzm czy secesja z przełomu XIX i XX wieku były niedocenione. 


Wyzwanie przed jakim stanęli powojenni projektanci było ogromne. Ciążył nad nimi ciężar odpowiedzialności za przyszłe pokolenia. Na szczęście zdawali sobie oni  z tego sprawę i robili co w ich mocy abyśmy dzisiaj mogli się cieszyć dość nowoczesnymi budynkami, które nawiązują do naszego poczucia tożsamości ze stolicą kraju. 

Bibliografia:

  1. Cymer A., Architektura w Polsce 1945 – 1989, Centrum Architektury, Warszawa 2019.
  2. Majewski P., Ideologia i konserwacja, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2009.

Spis ilustracji:

  • Rys. 1 Skala zniszczeń w większości polskich miast (wykres, opracowanie autorskie)
  • Rys. 2 Nowe wyzwania. Warszawa stolicą. (Zdjęcie autorstwa Josh Hild z Pexels)
  • Rys. 3 Polska flaga. (Zdjęcie autorstwa Kaboompics .com z Pexels)

Prezent na złote gody (50-tą rocznicę ślubu). Co kupować? Jak zrobić unikalny upominek? Prezent też dla Was.

Ostatnio odbyły się złote gody dziadków mojego męża. Można im tylko pozazdrościć tych 50 wspólnych lat! Stanęliśmy, podobnie jak wiele innych osób, przed trudną decyzją odnośnie tego co można im sprezentować. Na taką okazję można kupić przeróżne rzeczy. My postanowiliśmy obdarować dziadków prezentem bardzo mocno spersonalizowanym – o czym napiszę niżej i dam Wam też darmowe wzory do druku (są na końcu tekstu). Warto się jednak zastanowić nad preferencjami obdarowywanych – ich charakterem oraz kondycją fizyczną. Każdy z nas jest przecież inny! Poniżej wypisałam kilka propozycji. Oto one:

  • dla lubiących przygotowywać przyjęcia: zastawa stołowa, gadżety kuchenne, ładnie zapakowane ręczniczki i ściereczki – wszystko co praktyczne. Także ozdoby na stół: świeczki, świeczniki.
  • dla żądnych przygód i wrażeń: wspólny weekend w ciekawym miejscu,
  • dla lubiących spędzać czas z rodziną: impreza taneczna, wspólne popołudnie z atrakcjami (np. rodzinnymi zabawami takimi jak kalambury).
  • dla potrzebujących relaksu: masaż, kolacja dla dwojga, wygodna pościel, poduszki,
  • dla lubiących sztukę: wyjście do filharmonii, teatru, kina, galerii sztuki, muzeum, 
  • dla sentymentalnych: rodzinny album ze zdjęciami, drzewo genealogiczne, kartki z podziękowaniami (mogą być np. wysyłane pocztą przez całą rodzinę do czasu rocznicy),
  • dla sentymentalnych i religijnych: dewocjonalia – medaliki, krzyżyki na łańcuszku, różańce na szyję lub rękę, 
  • dla lubiących elektronikę: głośniki, telefon, kino domowe,
  • dla kolekcjonerów: to już sami wiecie najlepiej ;).

Mieliśmy odczucie, że przedmioty aż tak mocno nie ucieszą dziadków (konsumpcjonizm nigdy nie był ich mocną stroną, z czego jesteśmy bardzo dumni). Chcieliśmy aby ten upominek był jak najbardziej spersonalizowany i wyrażał nasze uczucia. W końcu zdecydowaliśmy się na drzewo genealogiczne ze zdjęciami, które zapoczątkowane będzie od dziadków. 

Il. Drzewo genealogiczne. Designed by MamaArchitekt.

Drzewo genealogiczne na ścianę i wydrukowane na płótnie to wyjątkowy prezent, który już sam w sobie mówi o tym, że bardzo musieliśmy przemyśleć podarunek. My postanowiliśmy troszkę podkręcić pomysł, unowocześnić i nie projektować go na kształt drzewa. 

Przygotowałam dla Was darmowe layouty do przygotowania własnego drzewa. Są nieco inne niż nasz ostateczny projekt bo dostosowane do tego jak całość będzie wyglądała wydrukowana na papierze oraz do tego aby móc zmieniać ilość członków rodziny :).
Przygotowałam dla was w sumie 6 wersji projektu :). Są w pionie, poziomie oraz 3 wariantach kolorystycznych. Sami sprawdźcie.

Projekt wystarczy wydrukować na odpowiednim formacie (ja polecam minimum 50 x 70 cm bez połysku), wkleić na niego zdjęcia i dorysować kreskami połączenia. Jeśli macie takie możliwości możecie go także obrobić w programie graficznym i już na gotowo wydrukować całość. Pamiętajcie, że drzewo najlepiej będzie wyglądało gdy głowy wszystkich osób będą mniej więcej proporcjonalnych wielkości :). 

Tutaj znajdziecie darmowe layouty dla drzewa genealogicznego (do przeznaczenia na własny użytek).

PS Zdjęcie w nagłówku to po małej mojej obróbce zdjęcie autorstwa autorstwa Pixabay z Pexels

Jak powstawały polskie miasta (cz.1)? Od grodu do wyjścia poza mury starego miasta.

mapa-poznań-XVIII w.

Zastanawialiście się kiedyś w jaki sposób rozwija się miasto w którym mieszkacie? Co miało wpływ na jego obecny kształt? A może niepokoi Was jego wygląd i spekulujecie do czego doprowadzą zmiany zachodzące obecnie w jego przestrzeni? Na te pytania postaramy się odpowiadać krok po kroku w serii artykułów poświęconych rozwojowi większości polskich miast (większości – bo są wyjątki takie jak na przykład Łódź).

Dzisiaj okiem architekta przyjrzymy się początkom osad oraz miast. Prześledzimy ich powstawanie aż do okolic XIX wieku. Napiszę o tym co wpływało na rozwój urbanistyczny większości polskich miast. Pamiętajcie, że nie każdy z opisanych elementów musiał wystąpić w Waszym mieście ale zapewne większość tak. Ich chronologia także mogła być inna. 🙂

Życzę Wam dużo satysfakcji  ze znajdowania tego wszystkiego Waszej okolicy!

Gród

Pierwsze polskie struktury siedliskowe były oparte na wzorcu grodu. Ich mury obronne miały owalnicowe kształty. Organizowały one zarówno przestrzeń, jak i hierarchię społeczną. Im ważniejszej przestrzeni broniły, tym były wyższe. Grody składały się z: od jednej do czterech odrębnych części połączonych bramami.    Przy głównym wjeździe tworzono zwykle większy plac o randze społecznej. Rozmieszczenie domów często było przypadkowe.

Rys. 1 Szkicowa rekonstrukcja grodu w Kaliszu, przypuszczalny wygląd (rysunek autorski)

Starówki naszych miast: czyli o lokacjach pierwotnych i ich elementach podmiejskich.

Pierwsze lokacje pierwotne w Polsce miały miejsce w XIII wieku. Ich systemy prawne nie wpływały na układ przestrzenny miast choć obowiązywały w nich inne reguły prawne. (Dwoma podstawowymi systemami były te oparte na: prawie magdeburskim, gdzie właścicielem był król oraz książęcym, gdzie był nim lokalny władca.) Grody zwykle nie znalazły miejsca w strukturach przestrzennych lokacji.

Wzorzec przestrzenny lokacji pierwotnych był zaczerpnięty z form starożytnych. Była to zazwyczaj ortogonalna siatka zabudowy, na środku której znajdował się rynek. Kwartały wskazywały na hierarchiczność a mury jedynie zabezpieczały przed zewnętrznym wrogiem i stanowiły granicę miasta (rys. poniżej).

Najważniejszą rolę w miastach pełniły budynki użyteczności publicznej takie jak np. kościoły, ratusz, sukiennice. Kwartały miast tworzyła zabudowa mieszkalno-warsztatowa. Od frontu znajdował się budynek mieszkalny z usługą w parterze, który posiadał do 3 kondygnacji nadziemnych. 

Rys. 2 Szkic lokacji pierwotnej Poznania. Zróżnicowanie zabudowy i podział na działki ok. 1500r. w Poznaniu (opracowanie autorskie)

Miasto lokacyjne wraz z otaczającymi je osadami, przysiółkami i przyległymi miasteczkami tworzyły całe struktury. Cechą charakterystyczną elementów podmiejskich było to, że ich forma wynikała często z uwarunkowań przyrodniczych. Kompozycja ortogonalna, należąca do ówczesnego kanonu piękna, była więc dostosowywana m.in. do zróżnicowanej wysokości terenu lub biegu rzek. Nadawało im to bardzo swobodny wygląd.

Do dziś z przestrzeni miejskich można wyodrębnić lokacje pierwotne i ich elementy podmiejskie. W wielu przypadkach są one wspólną częścią istniejących obecnie miast.

Rys. 3 Plan Poznania z roku 1793. 1 – lokacja pierwotna, 2 – Garbary, 3 – Chwaliszewo, 4 – Ostrów Tumski, 5 – Ostrówek, 6 – Śródka, 7 – Grobla, 8 – Rybaki, Piaski, 9 – Wilda, 10 – Święty Marcin, 11 – Święty Wojciech.
(opracowanie autorskie nałożone na mapę, mapa ze zbiorów Archiwum Państwowego w Poznaniu)

Lokacja wtórna – nowe miasto

Do pewnego momentu lokacje pierwotne dynamicznie i dość spontanicznie obrastały osadami. Na to zjawisko największy wpływ miał czynnik demograficzny. Lokacje pierwotne stawały się zbyt gęsto zamieszkane, więc od XV wieku zaczęły się przy nich pojawiać zaprojektowane i przemyślane przestrzenie, które nazywano lokacjami wtórnymi lub nowymi miastami. Często wiązało się to z niszczeniem zastanego układu przyrodniczego i unikaniem dostosowywania się do zastanych form krajobrazowych.

    Istniały dwa pomysły na rozwój miast:

  • zamknięty, gdzie miasto otoczone było murami obronnymi. Przestrzenie te szybko jednak zapełniały się zabudową. Powodowało to brak możliwości dalszej rozbudowy a inwestycja stawała się nieopłacalna,
  • otwarty. Lokacja typu otwartego była ze względów ekonomicznych dużo częściej stosowana. Często wytyczony był rynek; czasami nazywany Nowym Rynkiem; i najbliższa zabudowa- tworząc jedynie zalążek do dalszego projektowania przestrzeni w czasie.
Rys. 4 Projekt odbudowy Poznania z lat 1803 – 1804. 1 – Nowy Rynek – obecnie Plac Cyryla Ratajskiego (opracowanie autorskie nałożone na mapę, mapa ze zbiorów Archiwum Państwowego w Poznaniu)


Im późniejsze lata rozwoju miast będziemy analizować, tym zmiany w nich zachodzące stają się coraz bardziej dynamiczne. Jest to więc dobry moment aby na chwilę przerwać nasze rozważania i sprawdzić czy w naszej najbliższej okolicy odnajdujemy jakieś pozostałości grodów, lokacje pierwotne czy też nowe miasta. Życzę Wam powodzenia!

Bibliografia:

  1. Biskupski P., Przekształcenia i rozwój przestrzeni Poznania oraz wybranych miast, Wydawnictwo Politechniki Poznańskiej, Poznań 2013.
  2. Ostrowski W., Wprowadzenie do historii budowy miast. Ludzie i środowisko, Wydawnictwo OWPW, Warszawa 2001.
  3. http://www.kalisz.info/stare-mapy.html [data dostępu: 1.04.2020]
  4. http://www.muzeumgniezno.pl [data dostępu: 12.04.2020]

Spis ilustracji:

  • Rys. 1 Szkicowa rekonstrukcja grodu w Kaliszu, przypuszczalny wygląd (rysunek autorski)
  • Rys. 2 Szkic lokacji pierwotnej Kalisza. (opracowanie autorskie, na podstawie planu miasta z roku 1800-1802. repr. z H.Müncha)
  • Rys. 3 Plan Poznania z roku 1793. 1 – lokacja pierwotna, 2 – Garbary, 3 – Chwaliszewo, 4 – Ostrów Tumski, 5 – Ostrówek, 6 – Śródka, 7 – Grobla, 8 – Rybaki, Piaski, 9 – Wilda, 10 – Święty Marcin, 11 – Święty Wojciech.
    (opracowanie autorskie nałożone na mapę, mapa ze zbiorów Archiwum Państwowego w Poznaniu)
  • Rys. 4 Projekt odbudowy Poznania z lat 1803 – 1804. 1 – Nowy Rynek – obecnie Plac Cyryla Ratajskiego (opracowanie autorskie nałożone na mapę, mapa ze zbiorów Archiwum Państwowego w Poznaniu)

Bezglutenowe muffinki kukurydziane z kawałkami czekolady

Mój syn skończył niedawno 11 miesięcy i muffinki są nadal jadą z potraw, które najłatwiej mu się je samemu. W mojej kuchni powstało już ich wiele w różnych konfiguracjach. Dzisiaj przedstawię Wam jedne ze smaczniejszych. A są do tego bardzo zdrowe. Zapraszam do wspólnego pieczenia! Składniki (porcja na 6 muffinek) ½ szklanki mąki kukurydzianej 1 jajko ½ łyżeczki proszku do pieczenia ½ łyżeczki sody oczyszczonej 6 kostek gorzkiej czekolady 1 ½ banana 2 łyżki syropu klonowego 4 łyżki jogurtu 2 łyżki oleju kokosowego Wykonanie Do miski wsypać mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, gorzką czekoladę, rozbić jajko. Zamieszać. Do blendera wrzucić pozostałe składniki. Zawartość blendera przelać do miski i wymieszać. Rozlać do foremek i piec w nagrzanym piekarniku na 180 stopni przez około 20 min. Smacznego!

Mój syn skończył niedawno 11 miesięcy i muffinki są nadal jadą z potraw, które najłatwiej mu się je samemu. W mojej kuchni powstało już ich wiele w różnych konfiguracjach. Dzisiaj przedstawię Wam jedne ze smaczniejszych. A są do tego bardzo zdrowe. Zapraszam do wspólnego pieczenia! 

Składniki (porcja na 6 muffinek) 

  • ½ szklanki mąki kukurydzianej
  • 1 jajko
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia 
  • ½ łyżeczki sody oczyszczonej 
  • 6 kostek gorzkiej czekolady 
  • 1 ½ banana
  • 2 łyżki syropu klonowego
  • 4 łyżki jogurtu
  • 2 łyżki oleju kokosowego

Wykonanie

  • Do miski wsypać mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, gorzką czekoladę, rozbić jajko. Zamieszać. 
  • Do blendera wrzucić pozostałe składniki. 
  • Zawartość blendera przelać do miski i wymieszać. 
  • Rozlać do foremek i piec w nagrzanym piekarniku na 180 stopni przez około 20 min. 

Smacznego!