Trzech chorych mężczyzn w domu. Kolejny dzień bałaganu. Na podłodze leży chusta do noszenia. Katarek wisi na stoliku kawowym. Odkurzacz wystaje spod przewijaka. Poskładane pranie leży w misce. Czeka na włożenie do szafek. Nowe pranie już schnie. Jakimś cudem w ciągu 5 godzin od wyprania udało mi się po trochu je porozwieszać. Jedno dziecko śpi (uff…). Drugie je. Brudne naczynia w zlewie. Sukces, bo zdrowy obiad był zrobiony. Z trudem.
Dzwoni telefon. Słyszę: „co robisz? Siedzisz w domu?”
Tak. Siedzę w domu. Realizuję priorytety w następującej kolejności:
- Zaspokoić potrzeby psychiczne domowników (nie zapominając o swoich).
- Zaspokoić potrzeby fizyczne (nie zapominając o swoich).
- Zabawa (łączy się często z pkt. 1, a czasem z pkt. 2).
- Sprzątanie / Moja potrzeba samorozwoju (rywalizują o ostatnie miejsce).
Gdy dzieci są chore walczę o punkt 1 i 2.
Jak posprzątać dom przy dzieciach?
Hmm…
Chyba najlepiej razem z nimi jak są zdrowe.
A najlepiej to nie bałaganić.
