O homorymach, rymopotworach i innych ekstrawaganckich wytworach.

W tym artykule przeczytacie o pewnych językowych żartach, fantasmagoriach oraz wersyfikacjach, które wyszukał Julian Tuwim i spisał w książce pt. „Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie”. Zainspirowana tą unikatową książką, która niedawno znalazła się w moich rękach postanowiłam spróbować przekazać Wam (chociażby po trochu) jak wyjątkowe jest bogactwo naszego polskiego języka oraz pokazać w jaki sposób można się nim bawić. 

Nie jestem językoznawcą, zatem jeśli mielibyście jakieś refleksje co do treści artykułu to śmiało piszcie w komentarzach. Jednocześnie mam pewność, że to nie ostatni artykuł na tematy związane z językiem. A więc zaczynamy! 

„Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie” Juliana Tuwima 

Julian Tuwim oprócz tego, że sam tworzył wyjątkowe dzieła – był koneserem literatury. Zapewne zarówno dla przyjemności, jak i wszechstronnego oczytania zbierał przykłady utworów nadzwyczaj dobrych ale także okazy grafomanii. W książce, oprócz fragmentów tekstów, znajdujemy również komentarze Juliana Tuwima. 

Autor w następujący sposób pisał o swojej książce:

„Felietony te (mądrym dla zabawy, głupim na pociechę, że bywali jeszcze głupsi, a wszystkim dla nauki, że to tylko igraszki, nie twórczość poetycka) można potraktować jako przyczynki do dziejów „niepróżnujacego próżnowania” i… cierpliwości ludzkiej.”

Julian Tuwim

Niech zatem wspomniane felietony posłużą nam do poszerzania horyzontów myślowych jednocześnie bawiąc nas swoją treścią.

O tym jak pegaz przetrwał…

Zdjęcie autorstwa Ketut Subiyanto z Pexels

Zanim przyjrzymy się bliżej treści samej książki, która jest napisana z właściwą jej autorowi swadą, wspomnę o sprawie dość smutnej. Otóż okazuje się, że twórczość Juliana Tuwima została częściowo zniszczona a „Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie” cudem przetrwał czasy wojny. Autor zmuszony do uciekania przed nazistami zakopał swoje dzieła w skórzanej walizce, w której znajdowały się m.in. wiersze, a gdy do niej powrócił zastał zbutwiałą masę papieru. Jako jeden z nielicznych utworów przetrwał powyższy zbiór esejów, z czego bardzo się cieszę!

Do rzeczy, czyli trochę od rzeczy o rymach

Nasze rozważania rozpoczniemy od rymów. Wiele osób uważa, że rym to obowiązkowy element składowy każdego dobrego wiersza. Ale czy tak jest na pewno? 

Rym czasami jest tym co sprawia, że dany utwór czyta się po dużo przyjemniej. Z drugiej strony, przy niektórej twórczości niejednokrotnie nie mogę oprzeć się zgadywaniu jakie kolejne słowo będzie się rymowało? To psuje mi całą przyjemność z czytania i odwraca uwagę od treści.

Wiadomo, że ocenianie sztuki bywa sprawą względną – niezależnie od tego czy jest to malarstwo, literatura czy np. rzeźba. Posłużę się więc słowami Juliana Tuwima, który jest dla wielu z nas autorytetem w tej dziedzinie. 

„Dobry rym nie ma nic wspólnego z dobrą poezją. Przeciwnie, zbyt wymyślne rymy budzą często uzasadnione a łatwe do natychmiastowego sprawdzenia podejrzenie, że są one błyskotliwymi ozdobnikami małowartych wierszy.”

Julian Tuwim

Jeśli przyjrzymy się twórczości poetów; tych najlepszych z najlepszych; zauważymy, że rym nie zawsze występuje. Jeśli jednak jest – to nie wnosi on za dużo do samej treści utworu a bardziej wpływa na jego formę i lekkość czytania. 

W książce Juliana Tuwima znaleźć można przykłady różnych rymów oraz sposobów rozmieszczania ich w utworze. Z uwagi na to, że chciałabym przekazać Wam bardziej ciekawostki niż teorię to pozwoliłam sobie wybrać te, które wywarły na mnie największe wrażenie. Oto przykłady rymów:

  • homonimy (słowa jednakowo brzmiące), które autor nazwał homorymami

„Musim wyznać bez zasłony
Że nasz żywot jest za słony,
(…)”

Antoni Lange
  • rymy środkowe, tzw. wewnętrzne 

„Onych trąby, was głąby siekąc obudzaią, 
Onym rury, Wam kury znak świtania daią, (…)”

Wawrzyniec Chlebowski w XVIIw.
  • pantorymy, gdzie rymują się całe zdania. Zwykle są pozbawione sensu. 

„Okręty! Majtek! Sam Andersen! 
O, kręty ma, jak Skamander, sen !” 

Wanda N.

  • rymy przerzucane

„Ma fryzurę à la Greta,
Ciało zaś jak galareta. 

Stała przy swym parawanie 
I wołała: wara, panie!
(…)” 

autor nieznany

  • rym ucięty 

„Gdy się człowiek robi starszy,
Wszystko w nim po trochu parszy-
wieje, 

Ceni sobie spokój miły, 
I czeka, aż całkiem wyły-
sieje.” 

Tadeusz Boy-Żeleński

Zabawy rymem

Zdjęcie autorstwa PIXABAY z Pexels

Julian Tuwim w swojej książce podał przykład na tradycyjne pisanie sonetów. Polegała ona na listownym wymienianiu się utworami di prosta et di riposta. Możliwe, że udałoby się taką stara zabawę w przenieść na bardziej współczesny grunt.

Jeśli szukalibyście zabawy towarzyskiej to zamiast np. popularnej gry w Scrabble posłużyć się możecie rymami. Możecie się podzielić na dwie drużyny, gdzie jedna układa sonet di prosta a druga odpowiada sonetem di riposta. Zabawa ta polega na tym aby przy odpowiadaniu na sonet użyć takich samych rymów w takiej samej kolejności. Na pewno może się to okazać rozwijającym pomysłem na spędzenie wspólnie czasu. W grupie z pewnością pomysłów Wam nie zabraknie! 

Kolejną propozycją jest układanie wiersza do z góry ustalonych rymów. Julian Tuwim podaje następujący przykład, który znalazł kiedyś  w tygodniku „Cyrulik Warszawski”. Poniżej wiersz laureata konkursu na wiersz z rymującymi się słowami: wiosna, kobierce, radosna oraz serce.

„Jeżeli piękna, to bezwzględnie wiosna, 
Jeśli zielone, to trawy kobierce, 
Jeżeli twórczość, to zawsze radosna, 
Jeśli zajęte, to W.C. lub serce. „

Autor nieznany

Fonetyka 

Warto przyjrzeć się jeszcze temu czy rymy powinny zachowywać dokładność pod względem literowym? Okazuje się, że niekoniecznie i dlatego właśnie warto mieć odpowiednio wyczulony słuch przy czytaniu poezji. Ponadto rozkład dźwięków w wierszu także bardzo mocno wpływa na jego odbiór.

„Rym jest zjawiskiem wyłącznie słuchowym” 
„Nie litery lecz dźwięki tworzą rymy.” 

Julian Tuwim

„(…) nie sama wartość dźwiękowa rymów, ale i pewna strategia w operowaniu nimi, tj. rozkład spółbrzmień, stanowić może o fonetycznym obrazie wiersza.” 

Julian Tuwim

Cykl językowych ciekawostek na moim blogu rozpoczęłam od rymów. Jak widać potrafią one bawić oraz współtworzyć poezję o różnym charakterze.
Ten wpis powstał m.in. po to aby pokazać Wam i sobie, że językiem można się bawić. Nie jest on sztywną sformalizowaną strukturą ale żywym organizmem, który ewoluuje. Umiejętne operowanie nim daje ogromne możliwości dla wyjątkowej ekspresji. Wyrażanie siebie poprzez słowa na pewno potrafi nieraz ułatwić życie.


PS Zdjęcie w nagłówku jest autorstwa Steve Johnson z Pexels