O malowaniu kredkami po stole

rysowanie kredkami bambino na mokro

Słyszę krzyk. Narasta. Próba zrobienia herbaty się nie udała. Młodszy się zmęczył. Zmęczył się, więc krzyczy. Każde opóźnienie w reakcji spowoduje większą panikę i trudności w zaśnięciu. Patrzę na starszego. Siedzi spokojnie przy stole i koloruje.

Usypiam młodszego w pokoju obok. Gdy wracam, starszy eksploruje możliwości kredek. Patrzę na stół. Pokolorowany. Informuję, że właściwą powierzchnią do rysowania jest kartka.Daję mu miskę z wodą. Większą kartkę. Pozwalam maczać kredkę w wodzie. Rozpuszczać. Bawi się ekstra. Potem ma ochotę więcej kolorować. Mam zwierzęta. On chce pojazdy. Nie mam. No… Gdzieś tam mam, ale dla zasady nie dam. 😉 Jest awantura.
Młodszy się budzi. Krzyczy. 

Czasem się nie da wszystkiego pogodzić. Ale za to zabawa była przednia i efekty działań twórczych wyglądają ciekawie.