Gotowanie z dzieckiem. Kiedy zacząć? Metoda Montessori w domu

Kuchnia w mące. Woda na podłodze. Odruchowe rozchlapywanie wody po całym pomieszczeniu. Chwianie się na stołeczku. Wypluwanie jedzenia do wspólnej miski… Krzyk… Rzucanie się na podłogę… Bo banan sam się przepołowił… Śmiech. Rzucanie w ścianę umytymi ziemniakami. Plusk… ! Wrzucanie ich z całej siły w wodę. Tak… Takich rzeczy można się spodziewać gdy zaprosimy malucha do kuchni. Czy warto? Warto!

Zdjęcie z galerii Pexels

Gotowanie z małym dzieckiem. Czy warto?

Gotowanie z maluchem niewątpliwie oznacza dłuższą pracę oraz więcej sprzątania. Wymaga poświęcenia dodatkowej uwagi, ponieważ należy zapewnić mu bezpieczeństwo. Posiłek powinien być zaplanowany tak aby wiedzieć co będzie przygotowywane i jakie zadania może wykonać dziecko. Mimo tych wszystkich wad, zapraszam swoje dziecko do kuchni. Rozwija to jego kompetencje: motorykę, uważność, planowanie, poczucie sprawczości. Zachęca do pomagania. Daje poczucie uczestniczenia w czynnościach domowych. Rozwija zaradność. Gotujący od dawna trzylatek może już dużo pomóc w kuchni.

Jakie zadania można dać dziecku? Orientacyjne przedziały wiekowe

  • Roczniak może usiąść przy stole i coś wymieszać. (Na pewno rozsypie dużo wokół siebie.)
  • 1,5-roczniak przełoży obierane ziemniaki do garnka a potem umyje. (Możliwe, że będzie rzucał i rozbryzgiwał wodę po kuchni.) Spróbuje też rozładować zmywarkę.
  • 2-latek wymiesza ciasto na naleśniki. Wleje mleko, wodę, wsypie mąkę, rozbije nawet jajko. Wymiesza ciasto. Pokroi banana nożem do smarowania.
  • 2,5-latek obierze marchewkę obieraczką. (Jeśli się nie boicie, że sobie przytnie palce.) Marchewka oraz pietruszka dobrze się do tego nadają. Mają prostą powierzchnię i są łatwe w bezpiecznym obieraniu.
  • 3-latek zetrze jabłko na tarce.
Zdjęcie z galerii Pexels

Praktyczna wskazówka

Na koniec jeszcze jedna praktyczna wskazówka. Warto zaplanować wcześniej kilka zadań do wykonania przez dziecko. Gdy zobaczysz pierwsze oznaki znudzenia, przekieruj uwagę na inną aktywność. Znudzony maluch może bałaganić ze zdwojoną mocą. 😉 Oszczędzi Wam to na pewno wiele niepotrzebnych emocji.

A Wy? Gotujecie ze swoimi dziećmi? Też bałaganią?

Jak nie zniszczyć kreatywności swojego dziecka?

Moje dziecko buduje z klocków. Siedzę obok. Wiem, że ewentualna katastrofa budowlana najpewniej skończy się wrzaskiem. Syn kładzie klocki. Kolejny… i kolejny. Mam ochotę krzyknąć – nie tak! Nie robię tego a po chwili budowla rozpada się. Jest krzyk. Mamy zaliczoną lekcję fizyki.

Po co wspierać kreatywność dziecka?

Kreatywność przydaje się nie tylko wtedy gdy malujemy obrazy. Używamy jej na co dzień. Eksperymentując uczymy się nowych rzeczy. Kreatywność dziecka bywa niezwykła. Czasem przechodzimy obok wcale jej nie zauważając. Dwa talerze połączone widelcem to dla mojego syna sprzęg i dwa wagony… Kreatywność jest niezbedna do tego by człowiek umiał twórczo rozwiązywać problemy.

Czego nie robić?

Edukacja i wychowanie prowadzone są często w sposób zamykający w sztywne ramy myślenia. Warto zachować otwarty umysł i z taką postawą podchodzić do rozwoju dziecka. Dać przestrzeń na eksperymentowanie. Nie sposób opisać wszystkiego co może mieć negatywny wpływ na rozwój kreatywności u dziecka. Kilka przykładów może jednak nakreślić problem. Warto dawać przestrzeń do popełniania błędów. Pozwalać działać w nieszablonowy sposób.

PRZYKŁAD 1

Budowa z klocków

Przestawianie dziecku klocków w budowli. (Zawsze – wiadomo. Można lepiej. Ty masz lepsze doświadczenie. Wiesz jak budynek powinien wyglądać. Być może masz nawet wiedzę o momentach zginających. A przesuniety w lewo klocek spowoduje katastrofę budowlaną… 😀 ) Oprócz niszczenia kreatywności, pozbawiamy w ten sposób dziecka chęci samodzielnego zdobywania wiedzy, poszukiwań, rozwiązywania problemów. Obniżamy samoocenę.

PRZYKŁAD 2

KOLOROWANKI

Pozwalanie dziecku jedynie na zamalowywanie kolorowanek w ramach jego twórczości plastycznej.
To prawda, że kolorowanie uczy precyzji i koordynacji oko-ręka. Jest dobrym wstępem do pisania. Z drugiej jednak strony zamyka twórczość malucha w sztywne ramy. Rysunek przecież nie musi mieć konturów! Nie trzeba, co gorsza, zawsze malować kolorami, które ktoś narzuci. Drzewo nie musi mieć zielonej korony i brązowego pnia. Warto zatem nawet do kolorowanek podejść kreatywnie. Coś dorysować, coś zmienić…. To samo dotyczy wszelkich ćwiczeń grafomotorycznych i innych zajęć.

PRZYKŁAD 3

Zniechęcanie do podejmowania prób

Przedstawiać dziecku nasz sposób wykonania danej czynności, jako jedyny słuszny. Nie pozwalanie na samodzielne próby poszukiwań sposobu np. na założenie butów, namalowanie obrazu, gry na gitarze.

Rysowanie z rocznym dzieckiem i trochę starszym. Od czego zacząć?

Mój syn obchodzi swoje pierwsze urodziny i dostaje w prezencie kredki oraz kolorowankę. Podchodzi do nich. Sprawdza jak wyglądają i jakie są w dotyku. Sadzam go przy stole. Daję kartkę do malowania. Zrzuca kredki. Czuję złość. Mówię, że nie szanuje pracy. Mojej, taty i cioci która te kredki przyniosła. Czy to coś dało? Nie… Chyba za bardzo nie rozumiał moich wywodów.  Czy myślę, że było to potrzebne ? No nie…

Następnym razem… Siadam z nim na macie i obserwuję. Widzę roczne dziecko, które na czworakach bawi się autkiem. Jeździ nim we wszystkie strony używając do tego pełnego zakresu ruchu ramion. Myślę o rysowaniu. Warto je zacząć z takim rozmachem! Najlepiej na podłodze, żeby nic nie spadało. Format a4 raczej nie starczy. Wyciągam kartkę 50 x 70 cm i podaję kuliste kredki. Po chwili widzę, że takie podejście jest odpowiednie do wieku.

Od kiedy zacząć rysować z dzieckiem?

Odpowiedź na to pytanie na pewno zależy od Waszego malucha. My rozpoczęliśmy przed pierwszymi urodzinami. Maluch na początku nie rozumiał idei rysowania. Rozrzucał kredki. Traktował je jak każdy inny przedmiot, który należy najpierw zbadać. Nastawcie się więc na takie reakcje. Jeśli zaczynacie tak wcześnie to warto wybrać narzędzia, które są trudne do zniszczenia. Można pomyśleć o rysowaniu na podłodze. Wtedy unikniecie podnoszenia materiałów spod stołu.

Na jakim papierze rysować?

Format 50×70 czyli B2 wydaje się być rozsądny. A4 może być znacznie za małe. Dziecko ćwiczy ruchy z rozmachem. Niech ten rozmach ma! Można też kupić większy papier w rolce. Rysowanie na podłodze wydaje mi się być najsensowniejsze na wiek około roku. Maluch będzie kredkami bawił się podobnie jak to robi z samochodzikami. Warto podłożyć sobie pod papier deskę do rysowania. Później będzie można ją oprzeć np. o ścianę albo postawić na sztaludze jeśli macie miejsce.

Jak rysować? 

Myślę, że jeśli planujemy zaangażować bardzo małe dziecko to warto rysować abstrakcyjne linie na dużym formacie papieru. Przede wszystkim wygłupiać się, pośmiać… Nie próbować uczyć dziecka rysować konkretnych przedmiotów. Gdy maluch zobaczy, że Ty umiesz rysować on może się zawstydzić i zrezygnować. Warto też nie ograniczać świata malucha do naszych pomysłów. Myślę, że wyobraźnia dziecka bywa dużo bardziej ciekawa!

Narzędzia do rysowania

1. Kredki kuliste lub wielościenne

Sprawdzą się w rękach najmniejszych dzieci. Nie łamią się. Są stosunkowo ciężkie – co jest ich atutem. Nie trzeba aż tak mocno docisnąć aby coś narysować. W sam raz do kolorowej abstrakcji. My używamy takich polskiej marki coloresca. Są bardzo wydajne. Mają wyraziste kolory. Gwarantują dobry docisk do kartki.

2. Kredki grubsze: na przykład świecowe

Będą odpowiednie jako drugie kredki. Wtedy, gdy dziecko nie potrafi jeszcze trzymać narzędzia jak do pisania. Łamią się niestety dość łatwo. Nie są odporne na rzucanie. Starsze dziecko może swobodnie i bezpiecznie rysować po kartce.

3. Średniej grubości kredki np. z glinki koalinowej 

U nas to były nasze trzecie kredki. Uczyliśmy się na nich chwytu do pisania. Rysowaliśmy wtedy przy stole bardziej precyzyjne linie. Słynne kredki Bambino się tutaj na pewno sprawdzą.

4. Kredki ołówkowe – mogą być akwarelowe

Kredki ołówkowe każdy z nas zna. Sprawdzą się zarówno do swobodnego bazgrania na dużej kartce, jak i do kreślenia bardziej precyzyjnych kształtów.
Ja polecam te akwarelowe. Są bardziej miękkie. Można je później rozmazać pędzelkiem z wodą.

5. Pisaki

Warto zainwestować w takie, które są wydajne i dobrze spieralne. Ich główną zaletą jest to, że łatwo jest dziecku uzyskać efekt. Nie trzeba ich mocno dociskać.

* Post nie jest sponsorowany.

Układanki obrazkowe dla najmłodszych. 8 zagadek dla Waszych dzieci do pobrania za darmo

Układanka figury geometryczne

technika: opracowanie cyfrowe
wymiar: 21 x 29,7 cm
ilość stron: 2
ilość układanek: 8


Mam dla Was i Waszych dzieci układanki do pobrania za darmo. To najprostsza wersja składania obrazka z dwóch części i sposób aby zmotywować dziecko do zwracania większej uwagi na rysunek niż przy tradycyjnych puzzlach.

Układanki dla dwulatka

Układanka- figury geometryczne. Układanki progresywne dla najmłodszych

Też tak macie, że kupilibyście swojemu dziecku wszystkie rozwijające zabawki dostępne na rynku ale boicie się, że zbankrutujecie? ;D Tym wpisem rozpoczynam kolejne zmiany na blogu, o których już wspominałam na moich stronach na instagramie i facebooku (gdzie Was serdecznie zapraszam).

Opublikowane będą tutaj wpisy z zabawami dla dzieci do ściągnięcia za darmo i wydruku w domu. Przetestuję je najpierw na moim synu i wybiorę te, które się najlepiej sprawdzają. 

Postaram się, aby były jak najbardziej estetyczne. Będą minimalistyczne – bez zbędnych detali rozpraszających uwagę. Ich mechanika będzie zainspirowana m.in. odkryciami Marii Montessori i Glenna Domana. 

Układanka- figury geometryczne. Układanki progresywne dla najmłodszych

Jak używać?

  • wydrukujcie je najlepiej na sztywnym papierze np. 350 g/m2,
  • rozetnijcie wzdłuż linii (na każdej kartce A4 znajdują się 4 układanki),
  • dajcie dziecku do złożenia obrazki,
  • stopniujcie trudność: zacznijcie od zademonstrowania jednej układanki a później dopiero dokładajcie większą ilość i możliwość wyboru.

Życzę dobrej zabawy!

BLW w praktyce. Dlaczego warto? Wspólny czas rodzinny, radość z jedzenia, kontrola łaknienia, koordynacja oko – ręka i zabawa sensoryczna.

Już sam tytuł dzisiejszego artykułu sugeruje, że będzie on o samych zaletach rozszerzania diety u dzieci metodą BLW. Dowiecie się z niego dlaczego warto podjąć to wyzwanie. Zapraszam!

Wspólny czas rodzinny

Czas spędzony z rodziną jest jednym z ważniejszych powodów, przez które zdecydowałam się na taki sposób rozszerzania diety u dziecka. To bardzo duży komfort móc w spokoju zjeść wspólny posiłek. Maluch od razu jest włączony w to rodzinne wydarzenie, nie czuje się odosobniony. Nie ma więc powodu do stania pod stołem, krzyczenia i domagania się jedzenia od rodziców jak to bywa w wielu domach.
Mogłam spokojnie przymknąć oko na ogólny chaos w mieszkaniu i spokojnie wypić ciepłą herbatę. 😉

Radość z jedzenia

To jest pozytywna strona jedzenia BLW, którą odkryłam całkiem przypadkowo. Odkrywanie nowych smaków i konsystencji oraz oczywiście babranie się w nich sprawiało mojemu synowi ogromną przyjemność. Był po prostu szczęśliwy, że ma przed sobą otwarte nowe możliwości. Wcześniej gdy podawaliśmy mu jedzenie łyżeczką, to delikatnie mówiąc, nie wykazywał entuzjazmu.

Kontrola łaknienia

Dziecko, karmione tą metodą powinno jeść tyle ile chce, a resztę zapotrzebowania na składniki odżywcze uzupełnić mlekiem mamy albo modyfikowanym. Maluch uczy się kontrolować łaknienie. Nie wolno mu wpychać jedzenia ani namawiać. Jeśli nie chce jeść – nie je. Uczy to kontrolowania swoich potrzeb i ich regulacji. W przyszłości ma ograniczyć predyspozycje do otyłości. Jak to będzie? To dopiero się okaże ale mając taką wiedzę warto już na starcie pomóc maluchowi i go nie przekarmiać.

Koordynacja oko – ręka

Samodzielne jedzenie było u nas możliwością do ćwiczenia koordynacji oko – ręka. Pomogło to w uzyskiwaniu ogólnej sprawności manualnej. W wieku 10 miesięcy mój syn potrafił pić sam z otwartego kubka (choć wiadomo, że wypadki się zdarzały) i najadał się podczas posiłku.

Dlaczego warto?

Według mnie, to są najważniejsze zalety samodzielnego jedzenia dziecka:

  • jest to świetna zabawa i ćwiczenie sensoryczne,
  • uczy radości ze wspólnego jedzenia,
  • rozwija dziecięcą ciekawość,
  • dziecko bierze udział we wspólnym dzieleniu się jedzeniem. Nikt mu nie odmawia, tego co je rodzic. Maluch czuje się akceptowany. Sam się później chętnie dzieli,
  • jest to metoda odżywiania dzieci, która bardzo często wymaga zmiany nawyków żywieniowych całej rodziny na zdrowsze,
  • ćwiczy koordynację oko- ręka,
  • umożliwia zjedzenie całej rodzinie posiłku w tym samym czasie. Wzmacnia więzi, a rodzicom daje chwilę spokoju na zjedzenie.

*Wpisy mają charakter wyłącznie informacyjny. Nie zastąpią one konsultacji medycznej. Sposób żywienia dziecka zawsze konsultuj z lekarzem pediatrą.

Bibliografia

  • Murkett T., Rapley G., Bobas lubi wybór, wyd. MamaniaMinge N., Minge K., Rodzicielstwo bliskości. Jak zbudować więź z dzieckiem?, Edgard 2013
  • Poradnik żywienia niemowląt. Krok po kroku od narodzin do pierwszych urodzin. Medycyna Praktyczna, Kraków 2014 (do ściągnięcia tutaj: https://1000dni.pl/ )

BLW w praktyce. Bałagan, marnotrawienie jedzenia, zakrztuszenia oraz jedzenie sztućcami. Jak sobie z tym radzić?

Ostatnio pisałam o tym jak u mnie w domu wyglądały początki rozszerzania diety (tutaj). Nie oszukujmy się, niektóre sprawy potrafią wyglądać pięknie w teorii jednak praktyka często nas przerasta. Do dzisiejszego wpisu zebrałam to co wydaje się być najtrudniejsze i budzi największe obawy wśród rodziców i innych osób opiekujących się dzieckiem.

Bałagan

Bałagan to chyba drugie imię BLW. Na każdym etapie samodzielnego jedzenia mojego syna wyglądał on inaczej, więc inne środki musiały być podejmowane, żeby go ograniczyć. 😀
Na samym początku kawałek jedzenia był brany do buzi, przeżuwany i wypluwany na stół lub wyrzucany na podłogę. Potem, gdy był głodny zjadał jedzenie bardzo ostrożnie a rozrzucał je dopiero gdy się najadł. Zdarzało się też tak, że gdy od razu na talerzu pojawiło się za dużo jedzenia rozrzucał większość na podłogę i zostawiał jeden kawałek, który wkładał do buzi a potem oczekiwał na podanie większej ilości. 😀
Na pewno to jak będzie bałagan wyglądał u Was zależy od Waszego dziecka. Zawsze warto dostosować do niego swoją reakcję.
Piszę Wam o tym, żebyście wiedzieli, że nie tylko Wasze dziecko bałagani ;).

Co robiłam:

  • pod stołem miałam obrus 😉 . Sprawdził się on lepiej od folii. Można łatwo utrzymać higienę: wytrzepać i wyprać. To co się stanie z jedzeniem, które na niego spadnie zależy od Was. Możecie z takiego czystego obrusu je podnieść i zjeść, podać dziecku lub wyrzucić jeśli Wam to odpowiada,
  • podawałam maluchowi jedzenie w małych porcjach i dokładałam na talerz,
  • zaopatrzylam się w śliniaki z długimi rękawami i kieszonką. Gdy syn miał około 9 miesięcy sam wyciągał sobie z nich jedzenie, które tam wpadło.

Marnotrawienie

Nawet jeśli zdecydujecie się jeść z obrusu na podłodze to część jedzenia nie będzie już zdatna do spożycia. Szacunek do jedzenia jest w naszej kulturze bardzo ważny. Ja sama nie mogłam znieść tego, że spada ono na ziemię. Ale potem pomyślałam o tym w inny sposob:

  • każda nauka samodzielnego jedzenia dziecka wiąże się ze stratami jakiejś części potrawy. Przy takiej formie posiłku jestem w stanie więcej z niego odzyskać niż z tzw. papki,
  • to dla dziecka świetna nauka, zabawa, a czasem terapia sensoryczna dzięki poznawaniu nowych konsystencji. Daje to dużo radości. Jest mniej szkodliwe dla środowiska niż gdybyśmy kupowali dziecku plastikowe zabawki.

Zakrztuszenia i zadławienia

Teoretycznie dziecko, które jest prawidłowo posadzone je bardzo ostrożnie. Czym wcześniej zaczyna jeść samo, tym większa szansa, że odruch odkrztuszania będzie uczył go samodzielnego połykania.
W naszym przypadku zakrztuszenia zdarzyły się kilkakrotnie ale tylko wodą. Najczęściej wtedy, gdy sama wlałam za dużo wody do kubka i syn był tym zaskoczony. Zadławienie na szczęście nigdy nie miało miejsca.
Na pewno, nie tylko stosując BLW, warto dowiedzieć się jak prawidłowo udzielać pierwszej pomocy. I tutaj z mojego doświadczenia, lepiej przejść się na dobry kurs pierwszej pomocy lub zapytać doświadczonego ratownika medycznego niż szukać rad w internecie. Naprawdę niektóre są niebezpieczne!

Jedzenie sztućcami

Niektórzy obawiają się, że dziecko, które na początku je dłońmi nie będzie chciało jeść sztućcami. Nie jest to uzasadnione. Maluch zawsze chce robić to co rodzic. Warto mu więc pozwolić na to gdy samo wyrywa się do nauki jedzenia sztućcami. Czasem rodzice tego nie robią obawiając się bałaganu a potem dziwią się że maluch jeszcze tego nie umie.


Mam nadzieję, że rozwiałam największe wątpliwości odnośnie umożliwiania maluchowi samodzielności przy jedzeniu. Kolejne wpisy będą już o tym co jest dobre w BLW i czego uczy ono nasze dzieci.


*Wpisy mają charakter wyłącznie informacyjny. Nie zastąpią one konsultacji medycznej. Sposób żywienia dziecka zawsze konsultuj z lekarzem pediatrą.

Bibliografia

Murkett T., Rapley G., Bobas lubi wybór, wyd. Mamania
Minge N., Minge K., Rodzicielstwo bliskości. Jak zbudować więź z dzieckiem?, Edgard 2013
Poradnik żywienia niemowląt. Krok po kroku od narodzin do pierwszych urodzin. Medycyna Praktyczna, Kraków 2014 (do ściągnięcia tutaj: https://1000dni.pl/ )

BLW w praktyce. Początki rozszerzania diety. Samodzielny siad.

Początki prawie zawsze bywają trudne. A czasem… nierealnym okazuje się zacząć w taki sposób jak się planowało. Tak stało się i w naszym przypadku gdy chcieliśmy dać naszemu synowi większą niezależność przy jedzeniu.
Karmienie metodą BLW (ogólne zasady znajdziecie tutaj) zakłada, że dziecko musi umieć siedzieć. Wtedy jest stabilne i przede wszystkim bezpieczne.
Autorki powyższej metody twierdzą, że wraz z kompetencjami przydatnymi do jedzenia takimi jak np. żucie, pojawia się umiejętność siedzenia. Mniej więcej w tym samym czasie maluch jest gotowy do wprowadzania pokarmów stałych.

Czy tak jest rzeczywiście i jak się to ma do oficjalnych wytycznych? Rozszerzanie diety powinno się rozpocząć między 17 a 26 tygodniem (tutaj informacje). Jest to najpóźniej koniec 6 miesiąca życia dziecka. Czy maluch musi już wtedy samodzielnie siedzieć? Według wielu specjalistów od rozwoju – nie musi, a czasem nawet lepiej później niż wcześniej 😉 . ( Więcej o rozwoju motorycznym dziecka polecam poczytać na tym blogu: mamafizjoterapeuta )

Jak rozpoczynaliśmy?

Zanim mój syn skończył 6 miesięcy był bardzo ciekawy wszystkiego co robiliśmy. Włączało się w to nasze jedzenie i picie. Trzymaliśmy malucha u siebie na kolanach (o tym jak prawidłowo podtrzymywać takiego malucha możecie przeczytać tutaj ) i czasami podawaliśmy mu jabłko do wyssania albo kubek (otwarty) z wodą do picia. Był tym zachwycony.
Z BLW musieliśmy poczekać do momentu jak będzie już potrafił dłuższą chwilę siedzieć stabilnie sam. U nas stało się to około 9 miesiąca życia. Wcześniej podawaliśmy zmiksowane pokarmy.

Początki BLW wyglądały tak, że syn wkładał jedzenie do buzi, próbował smaku a następnie wypluwał. Zdecydowaliśmy się wtedy kontynuować karmienie łyżeczką oraz jednocześnie dawać mu możliwość na eksperymenty z samodzielnym jedzeniem. Dla niego to była świetna nauka i zabawa a dla mnie chwila oddechu i przede wszystkim czas na zjedzenie posiłku w spokoju.
Potem stopniowo zwiększała się ilość zjedzonych samodzielnie potraw i karmienie metodą mieszaną nie było już potrzebne.

Frustracje

Prawdopodobnie jak każdego rodzica dopadały mnie wątpliwości. Najpierw: czy mu się nie stanie coś złego? Potem: czy się naje? Następnie: kiedy zacznie się najadać pokarmami stałymi tak, żebym mogła skończyć karmić piersią?
Ale były też inne: bałagan i irytacja jeśli chodzi o zabawę jedzeniem.

Jeśli takie wątpliwości Was dopadną to jednak polecam je w większości usunąć z głowy i cieszyć się chwilą wolną gdy maluch jest zajęty eksplorowaniem fantastycznych konsystencji potraw. 😉 Czas na wypicie ciepłej herbaty przy małym dziecku był dla mnie bezcenny.
Więcej o wadach i zaletach pozwalania maluchowi aby nadł samodzielnie przeczytacie w kolejnych artykułach. Postaram się dać pewne wskazówki jak sobie radzić z podobnymi obawami.

*Wpisy mają charakter wyłącznie informacyjny. Nie zastąpią one konsultacji medycznej. Sposób żywienia dziecka zawsze konsultuj z lekarzem pediatrą.

PS Zdjęcie w nagłówku autorstwa Anastasiya Gepp z Pexels

Bibliografia

  • Murkett T., Rapley G., Bobas lubi wybór, wyd. Mamania
  • Minge N., Minge K., Rodzicielstwo bliskości. Jak zbudować więź z dzieckiem?, Edgard 2013
  • Poradnik żywienia niemowląt. Krok po kroku od narodzin do pierwszych urodzin. Medycyna Praktyczna, Kraków 2014 (do ściągnięcia tutaj: https://1000dni.pl/ )
  • https://mamafizjoterapeuta.pl

Czy Bobas Lubi Wybór? Co to jest BLW ?

Czy każdy Bobas Lubi Wybór? No pewnie! A czy to jest kaprys? Jeśli tak, to taki sam jak Twój gdy zamiast ziemniaka decydujesz się zjeść marchewkę. 😉
BLW to skrót od „Baby-led Weaning” co jest luźno tłumaczone na język polski jako „Bobas Lubi Wybór” (to hasło pojawiło się już na blogu wraz z przepisami w zakładce KUCHENNIE). Jest to metoda karmienia niemowląt, która stanowi alternatywę dla popularnych w naszej kulturze zmiksowanych potraw. 

Dzisiaj napiszę Wam bardzo ogólnie na czym polega takie karmienie niemowlaka. Szykuję już kolejne teksty, gdzie opowiem jak to wszystko działa w praktyce :). 

Nie miksować? Czyli jak? 

O tym, że dziąsła niemowlaka potrafią nieźle rozgniatać i ciąć dowiedziała się niejedna mama karmiąca piersią. Wiadomo, że zęby mają większe możliwości ale potrawy da się przygotować w taki sposób, żeby maluch poradził sobie bez nich. 

Jeżeli tak, to można zaryzykować i spróbować dać maluchowi jedzenie, które nie było wcześniej rozgniecione. Ale co z zakrztuszeniem i zadławieniem? Według autorek przytoczonej przeze mnie książki, są to dwa różne procesy. Zakrztuszenie się jest odruchem obronnym i bezpośrednio nie jest niebezpieczne. Zadławienie wiąże się z wpadnięciem części stałej do dróg oddechowych. Wtedy należy udzielać pierwszej pomocy zgodnie z obowiązującymi standardami.
Czy przy BLW jest to częste? Podobno nie. Dziecko, które prawidłowo siedzi (jest wychylone do przodu) i od wczesnych miesięcy życia próbuje samo jeść, robi to bardzo ostrożnie.
W ciągu pierwszych dwóch tygodni stosowania tej metody więcej wypluje niż zje. Potem stopniowo zwiększa się ilość zjedzonego pokarmu. W tym czasie nadal podstawą żywienia jest mleko mamy albo modyfikowane. Założenie BLW jest takie, że dziecko samo decyduje ile je pokarmów stałych i jak dużo pije mleka. Cały proces ma przebiegać naturalnie, z dużym zaufaniem do dziecka. 

Wspólne dzielenie się

Zdjęcie autorskie. Przepis na jajeczne muffiny znajdziesz tutaj

Przy stosowaniu metody BLW wszyscy domownicy jedzą wspólnie. Każdy członek rodziny je to samo i ma do wyboru po kilka produktów na talerzu. Rodzic ma więc czas na swój posiłek a cała rodzina może ze sobą rozmawiać. Dziecko nie jest już biernym obserwatorem (często robiącym awanturę i domagającym się zjedzenia dokładnie tego co rodzice) ale uczestnikiem wspólnego wydarzenia. Na malucha nie zwraca się szczególnej uwagi, nie komentuje, nie krzyczy i nie zmusza do jedzenia. Kiedy jest posadzone do posiłku nie może być głodne, zmęczone ani rozdrażnione.

Rodzaje pokarmów

Zgodnie z obecnymi oficjalnymi standardami maluchowi nie powinno się podawać produktów solonych, smażonych czy zawierających cukry proste. Z uwagi na charakter BLW należy także unikać produktów, które wyjątkowo narażają na zadławienie jak np. całe winogrona, orzechy itp. Cała rodzina musi jeść to co dziecko i w tym samym czasie. Czas więc na zmianę swoich przyzwyczajeń na zdrowsze.

Wątpliwości…

Metoda zakłada, że dzieci, które mają przed sobą zdrowe produkty wybiorą te zawierające składniki, których potrzebują w danej chwili. Powołuje się ona jednak na badania, które nie są do końca zweryfikowane z uwagi na ich rzekomo błędną metodologię.
Ale powiedzmy sobie szczerze, że to rodzic i tak w ostateczności decyduje o tym co pojawi się na stole przed dzieckiem. Z drugiej strony nawet gdy dostaje ono zmiksowane potrawy, to często ich kompozycja nie odpowiada dziecku i nie chce jeść.
Sposób żywienia malucha zawsze warto skonsultować z lekarzem pediatrą. Generalnie tę metodę stosuje się u dzieci zdrowych, bez problemów z przybieraniem na wadze. BLW można dostosować do oficjalnych wytycznych, które mówią o tym jakie potrawy dziecko powinno zjadać, w jakim wieku i w jakiej kolejności. Stronę z takimi wytycznymi podaję w linku w bibliografii.
Ze względu na bezpieczeństwo:

  • zawsze myj dziecku ręce przed posiłkiem,
  • nie zostawiaj dziecka samego przy stole,
  • nie zostawiaj malucha samego z jedzeniem,
  • pilnuj odpowiedniej pozycji: dziecko powinno być lekko przechylone do przodu tak aby mogło z łatwością wypluć jedzenie. Musi już siedzieć stabilnie.

Podsumowując, BLW jest metodą żywienia dzieci, która akceptuje ich własne zdanie, daje wybór. Nie zmusza do jedzenia i umożliwia maluchowi kontrolowanie uczucia głodu i sytości, wspiera koordynację oko – ręka. Może też pomóc rodzicom odpocząć i zjeść wspólnie w spokoju ciepły posiłek.

Jak to wygląda w praktyce? O tym będzie w kolejnym wpisie.
Jeśli chcecie wiedzieć więcej o metodzie odżywiania dzieci BLW lub innych bardziej popularnych w naszej kulturze to sięgnijcie po pozycje z bibliografii.
Możecie też spojrzeć na udostępniony tutaj film, w którym profesor Mirosław Jarosz z NCEŻ (Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej) wypowiada się na temat BLW.


*Wpisy mają charakter wyłącznie informacyjny. Nie zastąpią one konsultacji medycznej. Sposób żywienia dziecka zawsze konsultuj z lekarzem pediatrą.

Bibliografia

  • Murkett T., Rapley G., Bobas lubi wybór, wyd. Mamania
  • Minge N., Minge K., Rodzicielstwo bliskości. Jak zbudować więź z dzieckiem?, Edgard 2013
  • Poradnik żywienia niemowląt. Krok po kroku od narodzin do pierwszych urodzin. Medycyna Praktyczna, Kraków 2014 (do ściągnięcia tutaj: https://1000dni.pl/)


PS Zdjęcie w nagłówku autorstwa Trang Doan z Pexels

Czas na zmiany!

remont łazienki. Płytki


Właśnie mija pół roku od rozpoczęcia pisania bloga MamaArchitekt. Przez ten czas wiele spraw ewoluowało. A przede wszystkim: syn daje więcej oddechu i na szczęście nadal śpi w dzień. 😉 Dzięki temu mogę stopniowo wprowadzać zmiany na lepsze.
Jestem w trakcie czytania „Blogging for Dummies”. To pierwsza pozycja o blogowaniu, którą mam w ręce. Jest wartościowa, z dużą ilością informacji i wskazówek. Polecam każdemu kto planuje ze mną w blogowaniu konkurować 😉 .
Od dzisiaj będę pisała do Was bardziej bezpośrednio i być może krócej. Kto wie, może nawet pojawi się nowa tematyka?
Planuję też zamieszczać ciekawostki na moim Facebooku i inne zdjęcia na Instagramie. Odkryłam, że mam dużo więcej ciekawych rzeczy do pokazania niż wcześniej myślałam. Trzymajcie kciuki.
Napiszcie w komentarzach co jeszcze mogłabym poprawić. 😉