Czas na zmiany!

remont łazienki. Płytki


Właśnie mija pół roku od rozpoczęcia pisania bloga MamaArchitekt. Przez ten czas wiele spraw ewoluowało. A przede wszystkim: syn daje więcej oddechu i na szczęście nadal śpi w dzień. 😉 Dzięki temu mogę stopniowo wprowadzać zmiany na lepsze.
Jestem w trakcie czytania „Blogging for Dummies”. To pierwsza pozycja o blogowaniu, którą mam w ręce. Jest wartościowa, z dużą ilością informacji i wskazówek. Polecam każdemu kto planuje ze mną w blogowaniu konkurować 😉 .
Od dzisiaj będę pisała do Was bardziej bezpośrednio i być może krócej. Kto wie, może nawet pojawi się nowa tematyka?
Planuję też zamieszczać ciekawostki na moim Facebooku i inne zdjęcia na Instagramie. Odkryłam, że mam dużo więcej ciekawych rzeczy do pokazania niż wcześniej myślałam. Trzymajcie kciuki.
Napiszcie w komentarzach co jeszcze mogłabym poprawić. 😉

Nauczanie niemowląt i małych dzieci, czyli krótko o metodzie Glenna Domana.

„Rodzic nigdy nie może zapomnieć, że uczenie się to najbardziej ekscytująca zabawa – to nie jest praca. Uczenie się jest nagrodą; nie karą. Uczenie się to także przyjemność; nie obowiązek. Uczenie się to przywilej; nie wyrzeczenie. Rodzic musi o tym pamiętać zawsze i nie wolno mu zrobić czegokolwiek co zniszczyłoby ten naturalny stosunek do nauki swoich dzieci.”
(tłum. aut.)

Glenn Doman

Dzisiaj napiszę o idei nauczania dzieci metodą Glenna Domana, w której ważne jest przede wszystkim to aby nauka była najlepszą przyjemnością w życiu. Dla dzieci każda aktywność jest odkrywaniem nowych możliwości. Warto więc wykorzystać wczesne lata życia do tego aby zorganizować najlepsze zabawy świata!

Powyższa metoda jest skierowana do bardzo małych pociech – w wieku od 0 do 6 lat. Co więcej, jej autor twierdzi, że taką naukę przez zabawę najlepiej rozpocząć najwcześniej jak to możliwe. Dostosowuje się ją jednocześnie do wieku i charakteru naszego dziecka. W ten sposób możemy nawet niemowlaka nauczyć np. czytać lub liczyć. (W kolejnych artykułach przybliżę Wam jak to wygląda w praktyce.) W efekcie jej stosowania, nawet trzyletnie dziecko jest w stanie płynnie czytać nowe książki. Teraz zapewne niektórzy z Was zastanawiają się nad tym czy wprowadzanie dziecku aż tak rozwijających aktywności jest uzasadnione.
Okazuje się jednak, że warto przemyśleć takie zabawy. Jak twierdzą psychologowie wczesna edukacja wpływa na ilość połączeń nerwowych w mózgu, a więc na jego rozwój. Może mieć ona ogromne znaczenie dla przyszłych możliwości dziecka – kreatywności, pamięci czy też umiejętności uczenia się. Jest to tym bardziej ważne, że dopiątego roku życia mózg jest ukształtowany już w 80 procentach. Oznacza to, że do tego czasu mamy największy wpływ na potencjał naszego dziecka. Warto go wykorzystać w pozytywny sposób.

Odkrywanie ludzkich możliwości

Zdjęcie autorstwa Tatiana Syrikova z Pexels

O tym jakie niesamowite skutki przynosi wczesne nauczanie dowiedzieli się autorzy powyższej metody pracując z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie. Zaskoczeni efektami swojej pracy postanowili rozpropagować zabawy wśród zdrowych dzieci.

Do Instytutu Osiągania Ludzkich Możliwości w Pensylwanii prowadzonego przez fizjoterapeutę Glenna Domana przyjeżdżały dzieci z bardzo poważnymi upośledzeniami intelektualnymi. Osoby, które według lekarzy skazane były na paraliż, przebywanie przez całe życie w specjalnych ośrodkach… Spodziewano się, że nie będą w stanie się porozumiewać i normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Były to m.in. przypadki osób z wyciętą jedną półkulą mózgu. 

Po wnikliwych obserwacjach dzieci zdrowych i tego co wspierało ich rozwój stopniowo opracowywano eksperymentalne metody rehabilitacji. Efekty były zdumiewające. Osoby te niejednokrotnie udało się doprowadzić do poziomu intelektualnego przeciętnego człowieka, czasami nawet wyższego. Jeśli więc znacie jakieś dziecko z tego typu problemami, koniecznie przeczytajcie książkę pt. „What To Do About Your Brain-Injured Child” napisaną przez Glenna Domana. 

Po osiągnięciu tak wyjątkowych efektów w rehabilitacji dzieci upośledzonych umysłowo zadano sobie kolejne pytanie: czy czegoś nie zaniedbujemy wychowując zdrowe dzieci? 

Inne spojrzenie na rozwój

Zdjęcie autorstwa Tatiana Syrikova z Pexels

Glenn Doman przedstawił inne spojrzenie za zachowania i możliwości małych dzieci niż te, które są najbardziej popularne. Twierdził, że jako dorośli nie doceniamy możliwości naszych dzieci i ich chęci zdobywania wiedzy. Często także źle interpretujemy ich zachowania. Oto przykłady:

  • jeśli maluch coś psuje to często oznacza, że chce wnikliwie poznać przedmiot. Na wczesnym etapie życia często nie robi tego ze złośliwości,
  • krótkie skupienie nad czymś zwykle nie oznacza problemu z koncentracją. Dziecko aż tak szybko zdobywa nową wiedzę, że nie potrzebuje długo się czymś zajmować,
  • do czwartego roku życia dziecko ma największy głód wiedzy. Można je wtedy nauczyć niemal wszystkiego, 
  • prawidłowy rozwój ruchowy jest niezwykle ważny dla mózgu. Warto zadbać o to aby każdy etap przebiegał odpowiednio,
  • to, że dziecko nie mówi nie oznacza, iż nie jest w stanie się uczyć czytać,
  • dziecko może być w stanie się nauczyć czytać nawet w sytuacji gdy będziemy mu regularnie pokazywać napisy na billboardach,
  • wczesne czytanie to dla dziecka źródło radości i satysfakcji. Czym mniejsze jest dziecko tym chętniej i szybciej się uczy. Umiejętnie prowadzona nauka to świetna zabawa, 
  • wczesne czytanie wspiera rozwój mowy. Napisany wyraz zawsze wygląda w taki sam sposób. Brzmieć może jednak za każdym razem inaczej, 
  • nie wolno dziecka sprawdzać! Sprawdzanie je nudzi, niczego nie uczy, drażni i utrwala przekonanie, że rodzić w nie wierzy w umiejętności dziecka. 

Wewnętrzny lektor

Wczesna nauka czytania metodą globalną najprawdopodobniej ustrzeże nasze dziecko przed wystąpieniem u niego wewnętrznego lektora. Pomoże mu to czytać nawet kilka razy szybciej niż robi to przeciętny człowiek. 

Jest to zjawisko, które występuje u większości z nas i polega na powtarzaniu w głowie lub w skrajnym przypadku także na głos przeczytanego tekstu. To bardzo spowalnia czytanie, wpływa na pogorszenie stopnia zrozumienia i zapamiętania tekstu. Pozbycie się go wymaga włożenia w to sporego wysiłku. (Będę o tym pisała w artykule poświęconym szybkiemu czytaniu.) 

Jak się bawić?

Zdjęcie autorstwa Katie E z Pexels

Teraz czas przybliżyć w skrócie na czym polegają zabawy. Więcej będę jeszcze na pewno pisała w innych artykułach. Jeśli planujecie wcielić, którąś z nich w życie to polecam przeczytać pozycje z bibliografii a szczególnie tę napisaną przez autorów z Polski.

  • Czytanie
    • Czytać można nauczyć nawet niemowlaka. Należy w tym celu przygotowywać odpowiednie materiały. Są to np. tabliczki z bardzo dużymi literami (o wysokości nawet 8 centymetrów) czy też odpowiednie książeczki. Prezentuje się je dziecku regularnie. Dziecko uczy się na zasadzie rozpoznawania obrazów. Są to tylko przykłady, na których się uczy. Później będzie w stanie przeczytać cokolwiek nowego. Duża ilość słów i przykładów ich odmiany jest w języku polskim konieczna ze względu na jego fleksyjność. 
  • Matematyka intuicyjna
    • Aby wprowadzić maluchowi matematykę wystarczy pokazywać mu działania na kropkach. Za ich pomocą dodajemy, dzielimy, potęgujemy itd… Na samym końcu dopiero wprowadzamy liczby. 
  • Wiedza
    • Aby przekazać jakąkolwiek wiedzę można regularnie prezentować kartki z podpisami. 
    • Na wczesnym etapie życia najważniejsze jest jednak pokazywanie różnorodności świata tak aby wzbudzić ciekawość dziecka.

Co jest najważniejsze? 

Kiedy już zagłębimy się w techniki nauczania bardzo łatwo jest stracić z pola widzenia to co najważniejsze. Jest to radość, doświadczana zarówno przez dziecko jak i rodzica. To ona jest w stanie dodatkowo rodzić niezwykłą bliskość pomiędzy rodzicem a dzieckiem i wpływa na zapamiętywanie. Odpowiednie nastawienie jest tutaj kluczem do sukcesu. 

Powodzenia!

PS Zdjęcie w nagłówku autorstwa Tatiana Syrikova z Pexels

*powyższy wpis ma jedynie charakter informacyjny. Przed zastosowaniem tej metody warto skonsultować się ze specjalistą np. psychologiem (autorzy polskiej książki pracują w Poznaniu tutaj link).

Bibliografia 
– Doman G., Doman J., How To Teach Your Baby To Read, SquareOne Publishers, Nowy Jork 2006
– Minge N., Minge K., Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?, Edgard 2011

O homorymach, rymopotworach i innych ekstrawaganckich wytworach.

W tym artykule przeczytacie o pewnych językowych żartach, fantasmagoriach oraz wersyfikacjach, które wyszukał Julian Tuwim i spisał w książce pt. „Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie”. Zainspirowana tą unikatową książką, która niedawno znalazła się w moich rękach postanowiłam spróbować przekazać Wam (chociażby po trochu) jak wyjątkowe jest bogactwo naszego polskiego języka oraz pokazać w jaki sposób można się nim bawić. 

Nie jestem językoznawcą, zatem jeśli mielibyście jakieś refleksje co do treści artykułu to śmiało piszcie w komentarzach. Jednocześnie mam pewność, że to nie ostatni artykuł na tematy związane z językiem. A więc zaczynamy! 

„Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie” Juliana Tuwima 

Julian Tuwim oprócz tego, że sam tworzył wyjątkowe dzieła – był koneserem literatury. Zapewne zarówno dla przyjemności, jak i wszechstronnego oczytania zbierał przykłady utworów nadzwyczaj dobrych ale także okazy grafomanii. W książce, oprócz fragmentów tekstów, znajdujemy również komentarze Juliana Tuwima. 

Autor w następujący sposób pisał o swojej książce:

„Felietony te (mądrym dla zabawy, głupim na pociechę, że bywali jeszcze głupsi, a wszystkim dla nauki, że to tylko igraszki, nie twórczość poetycka) można potraktować jako przyczynki do dziejów „niepróżnujacego próżnowania” i… cierpliwości ludzkiej.”

Julian Tuwim

Niech zatem wspomniane felietony posłużą nam do poszerzania horyzontów myślowych jednocześnie bawiąc nas swoją treścią.

O tym jak pegaz przetrwał…

Zdjęcie autorstwa Ketut Subiyanto z Pexels

Zanim przyjrzymy się bliżej treści samej książki, która jest napisana z właściwą jej autorowi swadą, wspomnę o sprawie dość smutnej. Otóż okazuje się, że twórczość Juliana Tuwima została częściowo zniszczona a „Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie” cudem przetrwał czasy wojny. Autor zmuszony do uciekania przed nazistami zakopał swoje dzieła w skórzanej walizce, w której znajdowały się m.in. wiersze, a gdy do niej powrócił zastał zbutwiałą masę papieru. Jako jeden z nielicznych utworów przetrwał powyższy zbiór esejów, z czego bardzo się cieszę!

Do rzeczy, czyli trochę od rzeczy o rymach

Nasze rozważania rozpoczniemy od rymów. Wiele osób uważa, że rym to obowiązkowy element składowy każdego dobrego wiersza. Ale czy tak jest na pewno? 

Rym czasami jest tym co sprawia, że dany utwór czyta się po dużo przyjemniej. Z drugiej strony, przy niektórej twórczości niejednokrotnie nie mogę oprzeć się zgadywaniu jakie kolejne słowo będzie się rymowało? To psuje mi całą przyjemność z czytania i odwraca uwagę od treści.

Wiadomo, że ocenianie sztuki bywa sprawą względną – niezależnie od tego czy jest to malarstwo, literatura czy np. rzeźba. Posłużę się więc słowami Juliana Tuwima, który jest dla wielu z nas autorytetem w tej dziedzinie. 

„Dobry rym nie ma nic wspólnego z dobrą poezją. Przeciwnie, zbyt wymyślne rymy budzą często uzasadnione a łatwe do natychmiastowego sprawdzenia podejrzenie, że są one błyskotliwymi ozdobnikami małowartych wierszy.”

Julian Tuwim

Jeśli przyjrzymy się twórczości poetów; tych najlepszych z najlepszych; zauważymy, że rym nie zawsze występuje. Jeśli jednak jest – to nie wnosi on za dużo do samej treści utworu a bardziej wpływa na jego formę i lekkość czytania. 

W książce Juliana Tuwima znaleźć można przykłady różnych rymów oraz sposobów rozmieszczania ich w utworze. Z uwagi na to, że chciałabym przekazać Wam bardziej ciekawostki niż teorię to pozwoliłam sobie wybrać te, które wywarły na mnie największe wrażenie. Oto przykłady rymów:

  • homonimy (słowa jednakowo brzmiące), które autor nazwał homorymami

„Musim wyznać bez zasłony
Że nasz żywot jest za słony,
(…)”

Antoni Lange
  • rymy środkowe, tzw. wewnętrzne 

„Onych trąby, was głąby siekąc obudzaią, 
Onym rury, Wam kury znak świtania daią, (…)”

Wawrzyniec Chlebowski w XVIIw.
  • pantorymy, gdzie rymują się całe zdania. Zwykle są pozbawione sensu. 

„Okręty! Majtek! Sam Andersen! 
O, kręty ma, jak Skamander, sen !” 

Wanda N.

  • rymy przerzucane

„Ma fryzurę à la Greta,
Ciało zaś jak galareta. 

Stała przy swym parawanie 
I wołała: wara, panie!
(…)” 

autor nieznany

  • rym ucięty 

„Gdy się człowiek robi starszy,
Wszystko w nim po trochu parszy-
wieje, 

Ceni sobie spokój miły, 
I czeka, aż całkiem wyły-
sieje.” 

Tadeusz Boy-Żeleński

Zabawy rymem

Zdjęcie autorstwa PIXABAY z Pexels

Julian Tuwim w swojej książce podał przykład na tradycyjne pisanie sonetów. Polegała ona na listownym wymienianiu się utworami di prosta et di riposta. Możliwe, że udałoby się taką stara zabawę w przenieść na bardziej współczesny grunt.

Jeśli szukalibyście zabawy towarzyskiej to zamiast np. popularnej gry w Scrabble posłużyć się możecie rymami. Możecie się podzielić na dwie drużyny, gdzie jedna układa sonet di prosta a druga odpowiada sonetem di riposta. Zabawa ta polega na tym aby przy odpowiadaniu na sonet użyć takich samych rymów w takiej samej kolejności. Na pewno może się to okazać rozwijającym pomysłem na spędzenie wspólnie czasu. W grupie z pewnością pomysłów Wam nie zabraknie! 

Kolejną propozycją jest układanie wiersza do z góry ustalonych rymów. Julian Tuwim podaje następujący przykład, który znalazł kiedyś  w tygodniku „Cyrulik Warszawski”. Poniżej wiersz laureata konkursu na wiersz z rymującymi się słowami: wiosna, kobierce, radosna oraz serce.

„Jeżeli piękna, to bezwzględnie wiosna, 
Jeśli zielone, to trawy kobierce, 
Jeżeli twórczość, to zawsze radosna, 
Jeśli zajęte, to W.C. lub serce. „

Autor nieznany

Fonetyka 

Warto przyjrzeć się jeszcze temu czy rymy powinny zachowywać dokładność pod względem literowym? Okazuje się, że niekoniecznie i dlatego właśnie warto mieć odpowiednio wyczulony słuch przy czytaniu poezji. Ponadto rozkład dźwięków w wierszu także bardzo mocno wpływa na jego odbiór.

„Rym jest zjawiskiem wyłącznie słuchowym” 
„Nie litery lecz dźwięki tworzą rymy.” 

Julian Tuwim

„(…) nie sama wartość dźwiękowa rymów, ale i pewna strategia w operowaniu nimi, tj. rozkład spółbrzmień, stanowić może o fonetycznym obrazie wiersza.” 

Julian Tuwim

Cykl językowych ciekawostek na moim blogu rozpoczęłam od rymów. Jak widać potrafią one bawić oraz współtworzyć poezję o różnym charakterze.
Ten wpis powstał m.in. po to aby pokazać Wam i sobie, że językiem można się bawić. Nie jest on sztywną sformalizowaną strukturą ale żywym organizmem, który ewoluuje. Umiejętne operowanie nim daje ogromne możliwości dla wyjątkowej ekspresji. Wyrażanie siebie poprzez słowa na pewno potrafi nieraz ułatwić życie.


PS Zdjęcie w nagłówku jest autorstwa Steve Johnson z Pexels

Prezent na złote gody (50-tą rocznicę ślubu). Co kupować? Jak zrobić unikalny upominek? Prezent też dla Was.

Ostatnio odbyły się złote gody dziadków mojego męża. Można im tylko pozazdrościć tych 50 wspólnych lat! Stanęliśmy, podobnie jak wiele innych osób, przed trudną decyzją odnośnie tego co można im sprezentować. Na taką okazję można kupić przeróżne rzeczy. My postanowiliśmy obdarować dziadków prezentem bardzo mocno spersonalizowanym – o czym napiszę niżej i dam Wam też darmowe wzory do druku (są na końcu tekstu). Warto się jednak zastanowić nad preferencjami obdarowywanych – ich charakterem oraz kondycją fizyczną. Każdy z nas jest przecież inny! Poniżej wypisałam kilka propozycji. Oto one:

  • dla lubiących przygotowywać przyjęcia: zastawa stołowa, gadżety kuchenne, ładnie zapakowane ręczniczki i ściereczki – wszystko co praktyczne. Także ozdoby na stół: świeczki, świeczniki.
  • dla żądnych przygód i wrażeń: wspólny weekend w ciekawym miejscu,
  • dla lubiących spędzać czas z rodziną: impreza taneczna, wspólne popołudnie z atrakcjami (np. rodzinnymi zabawami takimi jak kalambury).
  • dla potrzebujących relaksu: masaż, kolacja dla dwojga, wygodna pościel, poduszki,
  • dla lubiących sztukę: wyjście do filharmonii, teatru, kina, galerii sztuki, muzeum, 
  • dla sentymentalnych: rodzinny album ze zdjęciami, drzewo genealogiczne, kartki z podziękowaniami (mogą być np. wysyłane pocztą przez całą rodzinę do czasu rocznicy),
  • dla sentymentalnych i religijnych: dewocjonalia – medaliki, krzyżyki na łańcuszku, różańce na szyję lub rękę, 
  • dla lubiących elektronikę: głośniki, telefon, kino domowe,
  • dla kolekcjonerów: to już sami wiecie najlepiej ;).

Mieliśmy odczucie, że przedmioty aż tak mocno nie ucieszą dziadków (konsumpcjonizm nigdy nie był ich mocną stroną, z czego jesteśmy bardzo dumni). Chcieliśmy aby ten upominek był jak najbardziej spersonalizowany i wyrażał nasze uczucia. W końcu zdecydowaliśmy się na drzewo genealogiczne ze zdjęciami, które zapoczątkowane będzie od dziadków. 

Il. Drzewo genealogiczne. Designed by MamaArchitekt.

Drzewo genealogiczne na ścianę i wydrukowane na płótnie to wyjątkowy prezent, który już sam w sobie mówi o tym, że bardzo musieliśmy przemyśleć podarunek. My postanowiliśmy troszkę podkręcić pomysł, unowocześnić i nie projektować go na kształt drzewa. 

Przygotowałam dla Was darmowe layouty do przygotowania własnego drzewa. Są nieco inne niż nasz ostateczny projekt bo dostosowane do tego jak całość będzie wyglądała wydrukowana na papierze oraz do tego aby móc zmieniać ilość członków rodziny :).
Przygotowałam dla was w sumie 6 wersji projektu :). Są w pionie, poziomie oraz 3 wariantach kolorystycznych. Sami sprawdźcie.

Projekt wystarczy wydrukować na odpowiednim formacie (ja polecam minimum 50 x 70 cm bez połysku), wkleić na niego zdjęcia i dorysować kreskami połączenia. Jeśli macie takie możliwości możecie go także obrobić w programie graficznym i już na gotowo wydrukować całość. Pamiętajcie, że drzewo najlepiej będzie wyglądało gdy głowy wszystkich osób będą mniej więcej proporcjonalnych wielkości :). 

Tutaj znajdziecie darmowe layouty dla drzewa genealogicznego (do przeznaczenia na własny użytek).

PS Zdjęcie w nagłówku to po małej mojej obróbce zdjęcie autorstwa autorstwa Pixabay z Pexels

Q&A : pytania na wieczór panieński i kawalerski. Jakie zadać? Jak zorganizować zabawę?

Sezon ślubny trwa w najlepsze! Nieodłącznym elementem przygotowań do tego dnia jest dla większości osób organizacja wieczorów panieńskich i kawalerskich. Jedną z zabaw na taki wieczór jest zadawanie pytań Pannie Młodej lub Panu Młodemu i weryfikowanie tego jak odpowiedziała druga strona. Może być przy tym dużo śmiechu! Trzeba jednak wiedzieć jakie pytania zadać – na ile możemy sobie pozwolić. Chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę.


Jest wiele sposobów na jej realizację – zdajcie się na swoją fantazję. Możecie spisać pytania na kartkach i przekazać jednej stronie wcześniej a drugiej podczas wieczoru lub nagrać filmik. Poniżej znajdziecie przykłady pytań. Jest to taka wersja, na którą prawie każdy będzie miał ochotę odpowiedzieć ale polecam żebyście dodali coś od siebie. Powodzenia!

Pytania dotyczące Panny Młodej / Pana Młodego

  • Jaki jest Twój ulubiony kolor?
  • Jaki jest jej / jego kolor oczu?
  • Co wolisz: wódkę, wino czy piwo? 
  • Wolisz wypad w góry, nad morze czy nad jezioro?
  • Kim chciałeś / chciałaś być gdy byłeś dzieckiem? 
  • Jaka była najbardziej szalona rzecz, którą zrobiłeś /zrobiłaś? 
  • Jaki jest Twój ulubiony sport?
  • Kogo wybrałeś / wybrałaś sobie na patrona bierzmowania? Dlaczego?
  • Jakie upominki najbardziej lubisz dostawać?
  • Jaki jest Twój ulubiony film? 
  • Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
  • Co najbardziej cenisz w narzeczonej / narzeczonym?
  • Jak myślisz co Twoja ukochana / Twój ukochany najbardziej ceni w Tobie? 
  • Jakich potraw nie zjadłbyś /zjadłabyś nigdy w życiu?
  • W której kieszeni nosisz portfel?
  • Gdybyś mógł / mogła wybrać dowolne miejsce na świecie, to zamieszkałbyś  / zamieszkałabyś w…?
  • Wolisz spać od ściany czy od zewnątrz?
  • Śpisz na brzuchu, na plecach czy na boku?

Pytania dotyczące wspólnego życia Młodej Pary

  • Gdzie odbyła się Wasza pierwsza randka? 
  • Jaka jest Wasza ulubiona piosenka? 
  • Kto pierwszy wyciąga rękę na zgodę? 
  • Kto będzie u Was w domu odkurzał? 
  • Kto będzie u Was w domu zmywał ? 
  • Kto będzie sprzątał łazienkę?
  • Kto będzie gotował? 
  • Kto będzie wynosił śmieci?
  • Kto z Was jest bardziej kłótliwy?
  • Kto częściej ustępuje? 
  • Ile chcielibyście mieć dzieci?
  • Kto będzie wasze dzieci uczył śpiewać, a kto liczyć?
  • Kto się częściej śmieje?

Te pytania na pewno dla jednych z Was są wystarczające, podczas gdy dla innych nie. I tu jest dla Was pole do szaleństw. Jeśli wiecie, że możecie sobie na więcej pozwolić to pytajcie np. o kolor bielizny czy byłych partnerów. Sky is the limit!

(Edit: 3.03.2023)

Pytania i odpowiedzi: pamiątka z wieczoru

Jeśli chcielibyście urozmaicić zabawę, mieć pamiątkę z wieczoru oraz ułatwić sobie przygotowania możecie zajrzeć do sklepu. Zaprojektowałam dla Was notesy, w których narzeczeni mogą wpisywać swoje odpowiedzi. Pytań jest więcej niż tutaj. Polecam!

W jednym z wpisów piszę o nich więcej – zajrzyjcie tutaj.

PS Zdjęcie w nagłówku tego wpisu to Zdjęcie autorstwa Pineapple Supply Co. z Pexels

Domowy upcycling, czyli „Do It Yourself!” i zaoszczędź pieniądze!

Upcycling. Diy. Jak przerobić pudełka na regał

Ile razy zdarza Wam się wyrzucić jakiś przedmiot, którego teoretycznie nie potrzebujecie ale za bardzo nie wiecie co z nim zrobić? Z drugiej strony czasem kupujemy coś zupełnie niepotrzebnie wydając przy tym pieniądze. 

Wiadomo, że wszystkich śmieci z domu nie da się użyć ponownie ale czasem przed zakupem czegoś potrzebnego można zastanowić się czy nie jesteśmy w stanie zrobić małego upcyclingu. 

To od początku. Czym jest upcycling? 

Zapewne słyszeliście wiele pojęć związanych z ponownym użyciem przedmiotów. Niektórzy mówią „reuse”, wtedy gdy np. przeczytaną gazetę użyją ponownie i włożą ją w czubki butów aby się nie zapadały. Taka gazeta potem ląduje na śmietniku i bywa recyclingowana, czyli poddawana odpowiedniej obróbce i powstaje z niej np. papier toaletowy. Właśnie taki przykład recyclingu niektórzy nazywają downcyclingiem. Jest to utworzenie materiału o wartości niższej niż wyjściowa (choć pewnie zależy co to była za gazeta 🙂 ). Upcycling to przeciwieństwo downcyclingu. Czyli tworzymy przedmiot o większej wartości. 

To jaki jest mój pomysł na dzisiejszy domowy upcycling? 

Ostatnio potrzebowałam pudełek na regał. Już miałam je kupić, gdy pomyślałam, że jest to zupełnie bez sensu. Mam w domu przeróżne kartony, które warto wykorzystać. Co jeszcze miałam? T-shirty przeznaczone już na szmatki oraz jakiś reklamowy katalog przejrzany zaledwie jednokrotnie. 

Hmmm… Ty tylko czy będzie to czasochłonne? Niekoniecznie. 

Poniżej przedstawię Wam dwie realizacjie takich pudełek. Pierwsza, w przeciwieństwie do drugiej, jest rzeczywiście bardzo czasochłonna więc polecam go tym z dostępnym wolnym czasem i chęciami do takiej pracy. 

Zaczynamy! 

  • Ekspresowa wersja 
  • Materiały:
    • Karton
    • Stara koszulka
  • Wykonanie:
    • Włóż do środka części kartonu służące do otwierania albo je utnij. 
    • Wyłóż karton koszulką. 
    • Jeśli potrzebujesz, to pozaszywaj odpowiednio koszulkę. Nie jest to konieczne ale możesz chcieć aby idealnie przylegała do pudełka czy żeby w środku nie było prześwitów. 
  • Bardziej czasochłonna
  • Materiały
    • Stare czasopismo, gazeta itp. (bardziej trwałe będzie użycie gazety z papierem z połyskiem) 
    • Karton
    • Dobry klej (ja użyłam kleju w pistolecie)
    • Patyczek do szaszłyków (dla ułatwienia, nie jest niezbędny) 
  • Wykonanie
    • Utnij elementy pudełka służące do otwierania. 
    • Wykonaj ruloniki z gazety (możesz pomóc sobie patyczkami do szaszłyków) i pozaklejaj ich końcówki. 
    • Podocinaj je na odpowiednią długość i przyklej do kartonu od zewnątrz (możesz pomóc sobie sklejając je bezbarwną taśmą klejącą).
    • Wyłóż karton w środku i lekko na zewnątrz koszulką. 

Gotowe! 


Powyższe pomysły to dopiero początek. Dajcie znać czy potrzebujecie więcej tematów związanych z diy. 

Trzymajcie się ciepło!