Czasem jest tak, że wiele razy usłyszane poglądy uważamy za fakty. Nie sądzicie? Skutkować to może zamazaniem się rzeczywistości. Nasze spojrzenie na świat nie jest już oparte na obserwacji. Wydaje nam się, że wyposażeni jesteśmy w niepodważalne prawdy. W rodzicielstwie wiele razy się z tym spotkałam. Zarówno u siebie, jak i u innych. Przykładem jest czytanie dziecku książek przed snem. Praktycznie każdy rodzic mówi, że to uspokaja, prawda? Więc to fakt….? A może pogląd, który bazuje na obserwacji większości dzieci?
Przykłady popularnych poglądów na rodzicielstwo:
- czytanie wycisza dzieci przed snem, (a może sprawi, że maluch zacznie skakać z podekscytowania?)
- kąpiel wycisza przed snem, (a może niczym zimny prysznic doda energii na początek zabaw?)
- gdy dziecko nie będzie spało w dzień będzie lepiej spać w nocy, (a może będzie miało trudności z zaśnięciem i będzie niespokojne?)
- powinno spać x godzin, (a może powinno spać więcej albo mniej od tego statystycznego malucha?)
- zasypia zaraz po karmieniu, (a może odbijanie sprawi, że się wybudzi?)
- gdy będzie senne to samo zaśnie, (a może większe zmęczenie wygeneruje mocny płacz i trudności w uśnięciu?)
- gdy będzie głodne to zje, (a może będzie je bolał brzuch z głodu i będzie odmawiało jedzenia?)
- płacze tylko gdy go coś boli, ma mokrą pieluchę albo jest głodny. Jeśli mimo wszystko płacze to wymusza. (a może potrzebuje bliskości?)
Myślę, że na rodzicielstwo nie ma gotowych recept. Każdy z nas jest unikalny. Każdy jest obdarzony intuicją, która pomaga. Warto wyłączyć głosy w głowie, które nie są ani faktami ani naszą intuicją. Warto poczytać różnorodne książki o rodzicielstwie. Warto opierać się na swojej intuicji i rzeczywistych prawdach oraz obserwacjach.
No… przynajmniej tak w tej chwili mi się wydaje.
PS Zdjęcie w nagłówku z biblioteki Pexels.
