Początki prawie zawsze bywają trudne. A czasem… nierealnym okazuje się zacząć w taki sposób jak się planowało. Tak stało się i w naszym przypadku gdy chcieliśmy dać naszemu synowi większą niezależność przy jedzeniu.
Karmienie metodą BLW (ogólne zasady znajdziecie tutaj) zakłada, że dziecko musi umieć siedzieć. Wtedy jest stabilne i przede wszystkim bezpieczne.
Autorki powyższej metody twierdzą, że wraz z kompetencjami przydatnymi do jedzenia takimi jak np. żucie, pojawia się umiejętność siedzenia. Mniej więcej w tym samym czasie maluch jest gotowy do wprowadzania pokarmów stałych.
Czy tak jest rzeczywiście i jak się to ma do oficjalnych wytycznych? Rozszerzanie diety powinno się rozpocząć między 17 a 26 tygodniem (tutaj informacje). Jest to najpóźniej koniec 6 miesiąca życia dziecka. Czy maluch musi już wtedy samodzielnie siedzieć? Według wielu specjalistów od rozwoju – nie musi, a czasem nawet lepiej później niż wcześniej 😉 . ( Więcej o rozwoju motorycznym dziecka polecam poczytać na tym blogu: mamafizjoterapeuta )
Jak rozpoczynaliśmy?
Zanim mój syn skończył 6 miesięcy był bardzo ciekawy wszystkiego co robiliśmy. Włączało się w to nasze jedzenie i picie. Trzymaliśmy malucha u siebie na kolanach (o tym jak prawidłowo podtrzymywać takiego malucha możecie przeczytać tutaj ) i czasami podawaliśmy mu jabłko do wyssania albo kubek (otwarty) z wodą do picia. Był tym zachwycony.
Z BLW musieliśmy poczekać do momentu jak będzie już potrafił dłuższą chwilę siedzieć stabilnie sam. U nas stało się to około 9 miesiąca życia. Wcześniej podawaliśmy zmiksowane pokarmy.
Początki BLW wyglądały tak, że syn wkładał jedzenie do buzi, próbował smaku a następnie wypluwał. Zdecydowaliśmy się wtedy kontynuować karmienie łyżeczką oraz jednocześnie dawać mu możliwość na eksperymenty z samodzielnym jedzeniem. Dla niego to była świetna nauka i zabawa a dla mnie chwila oddechu i przede wszystkim czas na zjedzenie posiłku w spokoju.
Potem stopniowo zwiększała się ilość zjedzonych samodzielnie potraw i karmienie metodą mieszaną nie było już potrzebne.
Frustracje
Prawdopodobnie jak każdego rodzica dopadały mnie wątpliwości. Najpierw: czy mu się nie stanie coś złego? Potem: czy się naje? Następnie: kiedy zacznie się najadać pokarmami stałymi tak, żebym mogła skończyć karmić piersią?
Ale były też inne: bałagan i irytacja jeśli chodzi o zabawę jedzeniem.
Jeśli takie wątpliwości Was dopadną to jednak polecam je w większości usunąć z głowy i cieszyć się chwilą wolną gdy maluch jest zajęty eksplorowaniem fantastycznych konsystencji potraw. 😉 Czas na wypicie ciepłej herbaty przy małym dziecku był dla mnie bezcenny.
Więcej o wadach i zaletach pozwalania maluchowi aby nadł samodzielnie przeczytacie w kolejnych artykułach. Postaram się dać pewne wskazówki jak sobie radzić z podobnymi obawami.
*Wpisy mają charakter wyłącznie informacyjny. Nie zastąpią one konsultacji medycznej. Sposób żywienia dziecka zawsze konsultuj z lekarzem pediatrą.
PS Zdjęcie w nagłówku autorstwa Anastasiya Gepp z Pexels
Bibliografia
- Murkett T., Rapley G., Bobas lubi wybór, wyd. Mamania
- Minge N., Minge K., Rodzicielstwo bliskości. Jak zbudować więź z dzieckiem?, Edgard 2013
- Poradnik żywienia niemowląt. Krok po kroku od narodzin do pierwszych urodzin. Medycyna Praktyczna, Kraków 2014 (do ściągnięcia tutaj: https://1000dni.pl/ )
- https://mamafizjoterapeuta.pl

Jedna uwaga do wpisu “BLW w praktyce. Początki rozszerzania diety. Samodzielny siad.”